sobota, 14 września 2013

Rozdział 3

- Harry! Proszę Cię! Przestań!!! – brunetka krzyczała tak głośno jak tylko mogła.  Miała nadzieję, że będzie lepiej. I było… Przez kilka dni. Znów zaczął się ten sam koszmar. Dziewczyna nie chciała przechodzić ponownie tego co kiedyś.
- Jaka Ty jesteś naiwna kochanie. – wyszeptał jej do ucha.
- Obiecałeś, że nie będziesz tego więcej robił… - szepnęła przez płacz.
- I nie miałem, ale spotkałem Cię i pomyślałem ‘Czemu by nie?’ – zaśmiał się.
- Dlaczego ja zgodziłam się do Ciebie wrócić?! - rzuciła to sama do siebie. Teraz żałowała swojej decyzji.
-Trzeba było się ze mną pieprzyć. Masz teraz za swoje. - powiedział po czym kolejny raz ją uderzył.
-Ała!- Dziewczyna złapała się za bolący policzek. - Ale ja nie chcę zrozum! Przestań!
- Nie chcesz? A kiedyś to Ci się chciało! I to za bardzo. – Krzyknął. Megg płakała coraz bardziej. Nie odzywała się. Dokładnie wiedziała o czym chłopak mówi, ale nie chciała o tym myśleć.
- Zostaw mnie...- szepnęła. On prychnął śmiechem i wyszedł z pomieszczenia. Dziewczyna cała obolała od razu zerwała się z miejsca i nerwowo zaczęła szukać swojego telefonu. Po chwili złapała go w swoje posiniaczone dłonie i z trudem znalazła w kontaktach swoją przyjaciółkę.
- Hej Megg! - blondynka radośnie ją przywitała. 
-Demi, błagam pomóż mi!- szepnęła w obawie, że Styles ją usłyszy.
- Megg? Co się dzieje? - zapytała przestraszona. Jej ciało momentalnie zesztywniało.
- On, on, znów, a ja...- Margaret zaczęła głośno płakać. Nie potrafiła wydusić z siebie żadnego logicznego zdania.
- Kochanie, co się dzieje? Jaki on?
-Błagam pomóż mi!- krzyknęła, w tym samym momencie do pokoju wszedł zezłoszczony Harry. Trzasnął drzwiami i momentalnie rzucił się na biedną, przerażoną dziewczynę.
- Co tam się dzieje?! – spytała Dems.
Chłopak nie odezwał się. Zabrał od Megg telefon i nacisnął czerwoną słuchawkę. Brunetka skuliła się. Wiedziała, że zaraz znów się zacznie... Chłopak jednym, zwinnym ruchem uderzył dziewczynę.
- Będziesz miała kolegę. - wyszeptał.
-Zostaw mnie! Przestań! Nic Ci nie zrobiłam! Jego też będziesz bił tak jak mnie?!
- Nie! On tylko się Tobą zajmie skarbie.
-Hazz, o czym Ty mówisz?- Megg próbowała się podnieść, lecz ból przeszywał jej ciało do tego stopnia, że utrudniał jej ruch.
- O niczym kochanie, o niczym. - zaczął gładzić ją po głowie.
-Nie dotykaj mnie!- odsunęła się od niego na tyle ile było to możliwe. On przysunął się do niej i kontynuował głaskanie jej głowy.
-Harry odpuść sobie, to do niczego nie prowadzi...
- Ojj… Nie narzekaj. – zaczął całować jej ramiona. 
- Harry, proszę, przestań…
- Ale ja nic takiego nie robię…
-Teraz robisz to, a zaraz zrobisz coś innego… Harry przestań i zostaw mnie. – dziewczyna była przerażona.
- Ja robie to, ale Ty kiedyś robiłaś coś innego. – złapał ją w talii i przyciągnął do siebie. Meggi próbowała uwolnić się od Harr’ego.
- Ale ja już tego nie robię.
- No wiesz kiedyś nikt tego nie wiedział, skąd mam wiedzieć, że nadal tego nie robisz... - zaczął zbliżać się dłońmi do jej rozporka...
- Bo ja Cie kocham idioto! Nie robię już tego od dawna! – brunetka poczuła na ustach swoje słone łzy.
- Nie kochasz mnie… Po prostu namieszałem Ci w głowie… - zaczął powoli go rozsuwać.
- Harry ja nie chcę… - szepnęła i próbowała zabrać od siebie ręce chłopaka.
- Ale ja chcę... - zaczął delikatnie zsuwać spodnie z jej bioder. Megg zaczęła się wyrywać, szarpać, krzyczeć. Zaczęła bić Harr’ego po czym tylko mogła. On gwałtownie złapał i ścisnął jej nadgarstki. 
Ona leżała tak nieruchomo i patrzyła na niego oczami pełnymi łez. Chłopak wstał i szybko wyszedł. Już po minucie wrócił do pokoju ze strzykawką pełną cieczy. Zbliżył się do niej i wstrzyknął jej ją do żył. 
- I zaraz będzie po wszystkim. - powiedział patrząc jej w oczy i odkładając strzykawkę. Dziewczyna głośno przełknęła ślinę i zamknęła oczy. Chłopak czekał aż brunetka straci świadomość. Kiedy to już się stało usiadł na niej okrakiem i szybko zsunął jej spodnie. Zrobił to. Zrobił to co chciał...
Gdy skończył zostawił ją tam samą i obolałą.



 *** W tym samym czasie w Londynie ***

- Co się stało? Kto dzwonił? – zapytał Liam.
- Megg dzwoniła. Liam, coś jej się musiało stać, ona nigdy się nie rozłącza bez słowa...- wyjaśniła od razu.
- Ale co mówiła?
- Że musze jej pomóc. Ona płakała.
- Ale co się stało?- chłopak zadał następne pytanie.
-Nie wiem mówiła coś o tym, że "on, znowu..."Nie zrozumiałam jej.- odpowiedziała szybko.
- Co chcesz z tym zrobić?
-Przecież muszę jej pomóc, to moja przyjaciółka, nie wybaczę sobie, jeśli coś jej się stanie!
- Skąd wiesz co tam się dzieję? Nie puszczę Cię tam…- oznajmił.
-Liam, proszę... A co jeśli ona na prawdę potrzebuje pomocy? To na pewno nie są żarty…
- Jadę z Tobą.
-Dobrze, tylko szybko...- Demi bała się o swoja przyjaciółkę. Wiedziała, że Megg nigdy nie robiła sobie żartów w taki sposób. Czuła, że to coś poważnego… Oboje w pośpiechu ubrali się i wsiedli do auta. 
Po kilku godzinach szybkiej jazdy byli już w Manchesterze. 

*** 
Margaret przebudziła się. Jej ciało było całe odrętwiałe. Wszystko ją bolało. Było już dość późno. Harry spał na kanapie w salonie. Dziewczyna usłyszała lekkie pukanie do okna. Z trudem podniosła się i zauważyła, że za oknem ktoś stoi. Po cichu wstała i otworzyła je.
-Demi?- spytała ucieszona, lecz równocześnie zdziwiona.
-Szybko chodź. – Megg złapała do ręki swoją czarną bluzę, która była położona na fotelu i szybko wyskoczyła przez okno. Demi zamknęła je po cichu. Czym prędzej udały się do auta gdzie czekał Liam. Usiadły na tylnych siedzeniach.
- Liam jedź! – krzyknęła blondynka. Chłopak szybko odjechał z pojazdu. Megg zaczęła cicho płakać. Demi od razu mocno ją w siebie wtuliła przykrywając kocem, który zabrała. Zielonooka płakała, ciągle płakała. Wiedziała co się stało. Choć była nie przytomna, wiedziała do czego Harry jest zdolny. Skuliła się w kłębek. Dems przytuliła ją jeszcze mocniej.
Oparła swoją głowę na jej delikatnie się kołysząc.
- Ja... Ja nie wiedziałam... On znów... Ale ja nie chciałam...- szeptała niezrozumiale przez łzy. 
-Cii... Jesteś już bezpieczna. – ciągle ją kołysała. Margaret zamknęła powoli oczy. Przy przyjaciółce czuła się dobrze. Wiedziała, że nic jej nie grozi... Demi uspokajała ją. Głaskała ją po plecach, głowie. Upłynęło kilkanaście minut, a Megg zasnęła. Blondynka ułożyła ją na swoich kolanach.
Po pewnym czasie dojechali do domu. Dems przebudziła brunetkę, która nadal spała. Razem powoli poszły do domu. Dziewczyna zdjęła jej bluzę i ułożyła przyjaciółkę na łóżku. Brunetka była cała zimna. Przykryła ją kołdrą. Siedziała przy niej cały czas. Megg co chwile otwierała i zamykała oczy. Demi uklęknęła przy jej łóżku.
- Chcesz herbaty? – zapytała cicho i delikatnie. Margaret niepewnie pokiwała głową.- Zaraz wrócę. – wstała.
- Nie idź, proszę…- szepnęła.
- Dobrze. – Demi otworzyła tylko drzwi i poprosiła Liam’a, aby ją zrobił. Wróciła do Megg, zaczęła głaskać jej włosy. Dziewczyna cała się trzęsła. Jej ciało było całe posiniaczone. Na policzku miała wielkie, sine ślady po uderzeniach.- Cii..nie masz już się czego bać. Nic już Ci sie nie stanie. - Dems kompletnie nie wiedziała co się stało jej przyjaciółce, lecz domyślała się, że nie było to nic przyjemnego.
- Dziękuję...
- Zawsze będę Cie bronić i opiekować się Tobą. – delikatnie i czuje się do niej uśmiechnęła. Po policzku Megg spłynęła następna łza. Demi szybko ją otarła. Meggi nadal się bała. Blondynka wstała i wyciągnęła z szafy ciepłe i wygodne ciuchy.
- Przebierzesz się? - ponownie uklęknęła przy niej. Brunetka kiwnęła głową, tym samym zgadzając się. Dems delikatnie zdjęła z niej kołdrę.- Mam wyjść? - Margaret szepnęła ciche" Tak" i spuściła głowę. Nie chciała, żeby jej przyjaciółka widziała jej poobijane ciało.
-Dobrze, idę po herbatę. - pogłaskała ją po ramieniu i wyszła z pokoju.
 Dziewczyna założyła na siebie czyste ciuchy i usiadła skulona na łóżku opierając czoło o kolana. Po chwili Demi wróciła z ciepłą herbatą. Położyła ją na stoliku. Usiadła obok brunetki i przytuliła ją. Megg była już spokojniejsza. Jej oddech wyrównał się, a ręce przestały drżeć. Spojrzała na swoją przyjaciółkę i po chwili spuściła wzrok na podłogę. Blondynka podała jej ciepłą, ale nie za gorącą herbatę. Margaret zaczęła powoli ją pić. Dems zgarnęła jej włosy i zrobiła z nich luźnego warkocza. Po chwili kubek brunetki był już pusty. Dziewczyna trzymała go w rękach, przyglądała mu się ze zdziwieniem. Blondynka delikatnie zabrała go od niej i odłożyła na stolik.
- Już lepiej? – zapytała z troską.
- Tak…
- Powiesz mi kto tam był?
- Nie chce o tym rozmawiać.
- Dobrze. – przytuliła ją. – Powiesz mi kiedy będziesz chciała.
- Dziękuję.
- Pójdziesz spać? – Megg westchnęła i powoli położyła się. – Nie musisz jeśli nie chcesz. Możemy po prostu tak posiedzieć. – Meggi nie odezwała się już leżała i patrzyła się na ścianę. Dems cały czas siedziała przy niej. Chwilami na nią spoglądając. Margaret czuła, że to co zrobił Styles nie wróży nic dobrego. Miała nadzieję, że będzie dobrze, a nadzieja umiera jako ostatnia...
Demi myślała, że jej przyjaciółka już śpi. Powoli zaczęła wstawać z łózka.
-Gdzie idziesz? - spytała cicho brunetka.
- Myślałam, że śpisz. Chciałam iść się wykąpać.- wyjaśniła blondynka.
- Dobrze... Ale przyjdziesz jeszcze?
- Jasne. Nie zostawię Cię. Zawołać Liam’a, żeby z Tobą posiedział? – wiedziała, że się nie lubią, ale nie chciała, aby Megg była sama.
- Nie. Idź. Ja tu zostanę sama…- oznajmiła spokojnie.
- Dobrze. – powiedziała, zabrała ciuchy i wyszła z pokoju. Megg siedziała wpatrując się w ten sam punkt na ściennie…
Demi przechodziła spokojnie przez salon kiedy Liam podszedł do niej z poważną miną.  Dziewczyna wiedziała na jaką rozmowę ma się szykować...
- Mów.
-Czy Ty musisz ratować tę dziewczynę za każdym razem jak się w coś wpakuje? Jest od Ciebie starsza a tak nieodpowiedzialna, że za niedługo pewnie i Tobie się przez nią coś stanie! 
- Człowieku, to jest moja przyjaciółka. Nie zostawię jej i nie mów tak. Ty nawet nie wiesz przez co ona w życiu przeszła. Nie miała spokojnego życia, kochających rodziców...
-Mnie to nie obchodzi! Nie chcę, żebyś przez nią miała problemy! A uwierz, że tak będzie na pewno jeśli za każdym razem jak ona zadzwoni do Ciebie z płaczem Ty będziesz do niej lecieć.
- A mnie nie obchodzi to co myślisz. To moja przyjaciółka i będę jej bronić choćby nie wiem co. I mogę mieć przez nią problemy! Zrobię wszystko aby była szczęśliwa.- odrzekła.
- To znaczy, że ona jest ważniejsza ode mnie?! - krzyknął. Domyślał się, że Megg ich słyszy.
- Oboje jesteście dla mnie ważni! Ale widząc twoje zachowanie to mam wątpliwości co do Ciebie.
-Nie lubię jej, a Ty dokładnie o tym wiesz. – dodał.
- Nie mój problem, że jej nie lubisz! – Chłopak westchnął głośno i poszedł do kuchni. Blondynka udała się do łazienki. Wzięła szybki prysznic i wróciła do Megg. Zastała ją siedzącą w tej samej pozycji co wtedy, kiedy wychodziła.- Jestem. - powiedziała delikatnie.
- Demi, ja nie chcę, żebyście się kłócili z mojego powodu. – oznajmiła brunetka.
- To jest jego problem. Ja będę się opiekować Tobą cały czas. - usiadła obok niej.
- To nie zmienia faktu, że wszystkie wasze kłótnie schodzą na mój temat...
- To nie jest mój problem. Jak chce się o Ciebie kłócić to proszę bardzo. Ja zawsze będę Cię bronić.
- Kocham Cię. – lekko przytuliła blondynkę.
- Ja Ciebie też Skarbie. – odwzajemniła uścisk.
                                              * Manchester, ranek *
Było dosyć wcześnie kiedy Harry się obudził. Było mu dość duszno. W samych bokserkach udał się do pokoju, w którym była dziewczyna.
-Hej kochanie, jak się spało?- wszedł zadowolony z siebie do pomieszczenie i to co tam zastał rozzłościło go. Pokój był zupełnie pusty. Nie było w nim żywej duszy. – Gdzie jesteś?! – krzyknął. Odpowiedziała mu cisza…

***
I jak? Co myślicie o tym rozdziale? Czekam na Wasze szczere opinie w komentarzach. <33 
Wasze opinie są takim porządnym 'kopniakiem' motywującym Nas do dalszej pracy! :) 
Jak myślicie, co wydarzy się w następnej części naszego opowiadania?
Oczywiście, za wszystkie błędy, które są w tekście bardzo przepraszam. 
Starałyśmy się, żeby rozdział był zrozumiały. Mam nadzieję, że się nam to udało. :) 
Hmm... Nasza kochana Dems leży chora w łóżku. ;c 
[ Weź już przestań symulować kochanie. ;* xd ] 
*
Jeśli osoby, które są informowane na TT, będą poinformowane trochę później, to bardzo przepraszam, ale tym zajmuje się Dagmara. :)
*
No tak, jak zawsze zachęcam do dodania się do INFORMOWANYCH, oraz obserwatorów. 
Serdecznie zapraszam na naszego ASKA. Tam możecie zadawać pytania, nie tylko nam, czyli autorkom, ale także bohaterom opowiadania. ;) 

Nie pozostaje mi nic więcej jak zaprosić Was serdecznie na następny rozdział! :) 

                                          Notka pisana w imieniu moim i chorej Dems. <33
                                                                                 Wasza Meggi. ;) 

Od Dems:
Postaram się poinformować Was jak najszybciej! :D 

11 komentarzy:

  1. O jeny Harry whyy?. Glupi liam. :c. Eyyy ja. Chce kolejna i kolejna i kolejna notke. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny jak zawsze ♥
    Tak myślałam, że Meggi zawiedzie się na Harry'm ;c
    Szybko dodawajcie kolejny! Nie mogę się doczekać!
    Życzę weny, pozdrawiam ♥
    Chelly

    P.S. Zachęcam do zaglądania na 'Just stay alive', niedługo powinien pojawić się nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze.. Nie spodziewałam się :* Cudne :D

    OdpowiedzUsuń
  4. te rozdziały są stanowczo za krótkie! piszcie dalej i więcej, bo jesteście niesamowite! ♥
    kochamy waaaas
    + zdrowiej D.
    A&M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu,uwielbiam tego bloga! Strasznie mnie zaciekawiłyście,a przecież to dopiero 3 rozdział.Jesteście niesamowite,no! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny ♥♥♥
    Aż tak nie lubisz harrego XD ?
    Nominowałam Cię do LA jeśli jesteś zainteresowana to zapraszam do mnie: fotografowaniex.blogspot.com
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee! MY kochamy Harrego! Przeciez jest cudowny! Ale jakos tak wyszlo w tym opowiadaniu :) Na pewno zajrzyMY :D :*

      Usuń
  7. boje się teraz ,że w nocy przyśni mi sie Harry i coś mi zrobi w śnie!!!!!!!!!!!!!!
    zrobiłaś mi dziure w psychice...

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu KOCHAM tego bloga !!! Nie mogę się od niego oderwać ...

    OdpowiedzUsuń