piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 20



Po długim śnie oraz miło spędzonej nocy Niall i Megg wyszli z sypialni. W nadziei, że tego dnia będą mogli spokojnie spędzić ze sobą trochę czasu, udali się razem w stronę kuchni, gdzie planowali razem zjeść śniadanie. Gdy po drodze do kuchni, mijali salon, zauważyli Demi, a wokół niej butelki po alkoholu... 
- Co tu się stało? –Megg była taka zdziwiona, że aż cofnęła się do tyłu. Dosyć długo przyglądała się z niedowierzaniem, swojej śpiącej przyjaciółce. 
- Trzeba wylać resztki alkoholu... – zaśmiał się blondyn.
- Czekaj… ja ją obudzę – oznajmiła brunetka, lecz nie wiedziała jak ma się zabrać za wybudzenie przyjaciółki z głębokiego snu. Była wystraszona.- Demi! – krzyknęła, kiedy podeszła do niej. – Demi... – powtórzyła i zaczęła klepać ją po policzkach. Wiedziała, że przyjaciółka znów przesadziła z alkoholem. Miała nadzieję, że stało się to ostatni raz. Po chwili, kiedy Megg uderzyła Dems w policzek z większą siłą, dziewczyna oprzytomniała…
- Liam? – wymamrotała.
- Nie… to nie Liam.- wrzasnęła.- To ja Megg. Coś Ty ze sobą zrobiła?! – brunetka cały czas była zdenerwowana. 
- Li kochanie… Nie denerwuj się. – mówiła z zamkniętymi oczami i uśmiechem na ustach.
- Ale to ja... Megg! –krzyknęła tak, jakby było to oczywiste, bo poniekąd było i złapała ją za ramiona, po czym zaczęła nią trząść.
- Li cicho…shhh…- zasłoniła sobie usta palcem.
- Demi, nie denerwuj mnie, bo zaraz obleję Cię zimną wodą!
- Li! Nie denerwuj się! Kochanie, chodź spać…
-Dems nie, tak nie będzie… – Zielonooka wyszła najszybciej jak tylko potrafiła. W kuchni nalała do dużego garnka lodowatej wody. Cały czas w myślach karciła samą siebie za to, że poprzednim razem nie wylała resztek alkoholu z butelek. Na dnie każdej butelki zostało dosłownie kilka łyków, ale Horan miał bardzo dużą ilość trunków… Swoją drogą... Po co była mu tak duża ilość alkoholu?!
 Po chwili panna Richards wróciła z garnkiem zimnej wody. 
– Kim jestem?
-Tym, z kim świetnie bawiłam się w nocy? – cały czas miała zamknięte oczy. Brunetka bez wahania wylała na nią trochę wody, nie przejmując się tym, że będzie musiała suszyć kanapę. 
- Kim jestem? – powtórzyła głośnej, kiedy zauważyła, że Dems nawet nie drgnęła.
- Moim misiem.
- Demi! Ogranij się i otwórz oczy! Nie czujesz, że jesteś mokra?
- Osikałam się? Ojj… Przepraszam…
- Nie! Oblałam Cię zimną wodą... – zaśmiała się lekko z bezradności i wylała resztę wody na blondynkę.
- Ojj Megg! Nie denerwuj się tak! – machnęła ręką, dopiero po chwili, gdy poczuła zimną wodę. – Gdzie jest Li? – ułożyła się na boku kładąc rękę pod głowę.
- Nie ma go tutaj! Jest u siebie, i dobrze! To przez niego, prawda?– brunetka pytała mimo tego, że znała odpowiedź na to pytanie. Spojrzała w oczy panny Harrison. Z nich wyczytała wszystko. Była tego pewna.  
Nienawidziła go tak bardzo jak on ją. Zawsze zastanawiała się, za co on ją tak naprawdę nie lubi? Czy aby na pewno tylko za to, że ona ‘zabiera’ mu Demi? Megg sama nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Oni nie lubili się już tak długo, że ich wrogie spojrzenia, unikanie kontaktu, nieklejąca się rozmowa - były normalnością, rutyną. Już nawet tego nie kontrolowali. To tkwiło w nich, nie panowali nad tym. Po prostu, ‘od tak’ nie potrafili mieć ze sobą normalnych relacji. Tym samym krzywdzili Demi… Zdawali sobie z tego sprawę, ale ich nienawiść do siebie była już silniejsza od nich samych… 
- Przez niego się tak upiłaś?- powtórzyła, gdy nie usłyszała odpowiedzi ze strony blondynki.
- Nie obwiniaj go!
- Ale taka jest prawda!
- Przestań! Ja go kocham! – usiadła.
- To dlaczego się z nim ciągle kłócisz?!
- To… To przez niego… - powiedziała ciszej.
- Nie mam zamiaru więcej się z Tobą użerać! Zadzwonię do niego i jak się z nim nie pogodzisz to ja to zrobię to za Ciebie... – wzięła telefon i wykręciła numer do chłopaka.
- Halo? – powiedział zaspanym głosem. Najwidoczniej nawet nie spojrzał na wyświetlacz, skoro nie odrzucił połączenia od panny Richards.
- To ja, Megg. Tylko proszę, nie rozłączaj się...
- Czego chcesz? – nie był zadowolony z tego, że to właśnie ona dzwoni.
- Przyjedź.
- Po co?  
- Nie pytaj tylko przyjedź! Obiecuję Ci, że na czas, kiedy Ty tu będziesz, mnie nie będzie. Niall Ci wszystko wyjaśni.
- Nie musisz nigdzie iść! Eh… Dobra, zaraz tam będę. – powiedział, po czym szybko się rozłączył.
Margaret wiedziała, że postąpiła słusznie. Rozmowa z nim nie była dla niej prosta, ale zrobiła to dla dobra swojej przyjaciółki. Nie mogła już patrzeć na to jak ona marnuje się i topi smutki w alkoholu…
Po 10 minutach rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Megg wstała i udała się w ich stronę, by je otworzyć. To była już rutyna, dziewczyna przekręciła jeden zamek, drugi, po czym przekręciła także klucze. Szarpnęła za klamkę i ujrzała Payne’a. Po raz pierwszy od długiego czasu zmusiła się, by spojrzeć na niego normalnie. Jego spojrzenie skierowane było w dół.
- Co się stało? Coś z Demi?
- Sam zobacz… W salonie.  -odsunęła się, by wpuścić bruneta do mieszkania. Liam szybko ominął ją, zdjął kurtkę i szybkim krokiem udał się do salonu.
- Co? Co Ty ze sobą zrobiłaś? – usiadł obok leżącej blondynki przyglądając się jej z uwagą.
- Nic... Trochę za dużo wypiłam. – wzruszyła ramionami.
- Trochę?
- Troszeczkę…
- Dlaczego?
- Bo ja, ja Cie… - lekko się podniosła.
- Mnie? – złapał ją niepewnie za dłoń.
- Ja Cię nadal kocham! – w jej oczach pojawiły się łzy. Z pewnością na trzeźwo nie przyznałaby się do tego.
- I dlatego się upiłaś?
- Bo… Ty powiedziałeś, że tego pożałuje…
- Ja… Ja byłem zdenerwowany. Przepraszam. Wróć do domu proszę, wytłumaczy sobie wszystko. Proszę. Nawet nie wiesz jak mi Cię brakuje… - jego głos załamał się.
- Nie… -powiedziała cicho.
- Ale… Ale czemu?
- Bo Ty… Bo Ty nie potrafisz zrozumieć tego, że Megg dużo przeszła i, że jest naprawdę szczerą tylko zagubioną osobą… I Ty jej nie lubisz, a ja chcę jej pomagać. Chociaż być…
- Proszę, wróć do mnie. Ja to wszystko zrozumiałem, proszę…- nadal klepał te same obietnice.To już weszło mu w nawyk?
- Ostatnio też mówiłeś, że to zrozumiałeś… - burknęła oburzona.
- Rozumiem Cię w pełni. Proszę, wybacz mi…
- Nie wybaczę Ci od tak…
- Ale ja będę się starał. Proszę, kocham Cię!
- I obiecujesz, że nie będziesz się kłócił z Megg i nie będziesz jej obrażał? 
- Nie będę.
- Przyrzeknij.
- Megg możesz tu przyjść? – wstał z kanapy.
- Idę… - Krzyknęła z pokoju. Zwlekła się z kolan blondyna, posłała do niego krótki, nerwowy uśmiech i udała się do salonu. – Tak?
- Słuchaj, jak chciałem Cię przeprosić. Przeprosić za to wszystko, co o Tobie powiedziałem i myślałem, ja zrozumiałem to wszystko. Nie musisz mi od razu wybaczać, ale ja przepraszam… - spojrzał na nią i na Dems.

- Nie wierzę Ci…- odrzekła brunetka, po czym zmrużyła oczy i skrzyżowała ręce na wysokości swoich piersi. 
- To, co mam zrobić żebyś mi uwierzyła?
- Nic… Za dużo krzywdy wyrządziłeś mnie i Dems. Myślałeś, że wybaczę po wypowiedzeniu kilku słów? Słów, które i tak dla Ciebie nic nie znaczą…
- Nie. Właśnie, że znaczą- zaprzeczył lekko zmieszany. Nie sądził, że brunetka postawi mu się.
- No, więc w czym problem? Demi możesz to wpierać, ale Ja nie wierzę w Twoje puste obietnice…
- Próbowałem – powiedział do Dems. Westchnął, spojrzał ostatni raz na Megg, po czym, jak gdyby nigdy nic, wyszedł z mieszkania.
- Liam poczekaj! – Megg westchnęła głośno i wybiegła za nim, sama nie wierzyła w to, co robi.
- Co? – odwrócił się. W jego oczach było widać łzy.
- Mam pewną propozycję…
- Jaką?- zaciekawiło go to.
- Tylko może nie tutaj… Możemy się przejść?-spytała przewracając teatralnie oczami.
- Em… Okej. Wszystko mi jedno… -powiedział obojętnie. Udali się w stronę parku. Po 5 minutach milczenia brunet zaczął rozmowę. – To, co to za propozycja?
- Wiesz, że od tak nie przekonam się, co do Ciebie…
- Wiem.
- Najpierw powiedz mi… Tak szczerze, dlaczego mnie tak nienawidzisz?
- Bo Ty… Za każdym razem Demi biegła do Ciebie, nie spędzałem z nią tyle czasu i za nią tęskniłem i to bardzo…
- To tylko dlatego, że byłeś zazdrosny?- oburzyła się.
- I to nawet nie wiesz jak… Bardzo mi jej wtedy brakowało.
- Nie wiem, co ona w Tobie widzi, ale dobra, mniejsza o to…- podsumowała go pod nosem. - Chcesz wiedzieć, o co mi chodzi? 
- Tak. – westchnął. – I nie mów tak... – dodał po chwili.
- Możemy udawać, że się lubimy, a zdania na Twój temat i tak nie zmienię. – wytłumaczyła - Będę tak mówić…- burknęła pod nosem. 
- Ale ja chce żebyś chociaż trochę mi wybaczyła! Żeby nie było takiej napiętej atmosfery…
- Uwierz, że potrafię dobrze udawać- oznajmiła.-To jak, wracamy do domu?
- Chcesz to wracaj, ja wracam do mnie. – odparł bez emocji.
- Nie wracamy razem? – zielonooka zdziwiła się lekko.
- Wracam do domu, po co mam wracać do Was?
- Żeby powiedzieć Demi, że nie będziemy się kłócić i że ja Ci ‘wybaczyłam’. – zaakcentowała ostatnie słowo.
- Ale ja chcę, żebyś mi naprawdę wybaczyła, chociaż trochę.
- Ale nie mam do tego powodu… Przepraszam, ale nie potrafię…
- Masz powód.
- Hah! Niby, jaki?
- To, że naprawdę zrozumiałem jak postępowałem wobec Ciebie!
- Ty zrozumiałeś...- prychnęła.- Wiesz… Może po pewnym czasie to do mnie dotrze, ale jak na razie to nie mogę. Nie pozwolę sobie na to! – podsumowała. 
 Liam spojrzał na nią ostatni raz i odszedł w stronę swojego domu. Dziewczyna zdenerwowana pobiegła do mieszkania Niall’a. Weszła w pośpiechu do domu, zdjęła kurtkę i udała się do salonu.

- Ej, co się stało? – Blondynka wstała z kanapy, w ręce trzymała kubek z gorącą herbatą, którą zapewne zrobił jej Horan. 
- Nic – szepnęła i szybko poszła do pokoju. Demi od razu pobiegła za nią. Kiedy weszła do sypialni, Megg siedziała na łóżku i nerwowo bawiła się bransoletką.
- Mów, co się stało? O czym rozmawialiście? – usiadła obok brunetki.
- O niczym – ciągle była wściekła.
- Obiecałyśmy, że będziemy mówić sobie o wszystkim...
- No dobra. Wybaczyłam mu! Jesteś szczęśliwa?
- Gdybyś to zrobiła nie byłabyś taka zdenerwowana!
- Zdenerwowałam się, bo mnie zostawił samą w parku i poszedł! A poza tym jestem zmęczona…
- Ale jak Cię zostawił? – zdziwiło ją zachowanie Liam’a. Zresztą, prawie jak zawsze…
- Po prostu poszedł do domu.- wyjaśniła nadal nie patrząc na przyjaciółkę.
- Jaki cham. Dobra odpoczywaj. Zawołać Niall’a? – objęła ją ramieniem.
- Nie, nie trzeba. Chcę być sama.
- Na pewno? Mogę tu z Tobą posiedzieć. Wiesz, że to dla mnie przyjemność. – uśmiechnęła się lekko.
- Jeśli chcesz to siedź. Ja chce sobie posiedzieć i przemyśleć kilka spraw.
- Dobrze, jak coś to wołaj.
- Dziękuję. – brunetka przytuliła blondynkę, po czym ta wyszła z pokoju. Kiedy Demi opuściła sypialnię Megg nie hamowała już się. Położyła się na łóżku i zaczęła płakać. Przez głowę przeszła jej tylko jedna myśl: Chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle…
- Mów, co jest! – Margaret usłyszała stanowczy głos Demi, która specjalnie stała pod drzwiami, by zobaczyć, co zrobi zielonooka. Od razu usiadła i zaczęła ocierać łzy. 

- Nic. Tylko jestem zmęczona, zmarzłam, zdenerwowałam się i tak jakoś samej mi się zachciało płakać. 
- Na pewno? – Weszła do pokoju i usiadła obok niej.
- Yhym. Nie martw się. Po prostu za dużo spraw na raz się wydarzyło… 
- Dobrze. –uśmiechnęła się lekko. Margaret ułożyła się wygodnie na łóżku, a blondynka przykryła ją kołdrą. Przytuliła i pocałowała ją w głowę. Siedziała obok niej, głąszcząc ją po włosach.
- Możesz iść, nie musisz ze mną siedzieć…
- Muszę, jak masz płakać to razem ze mną – uśmiechnęła się lekko, ocierając ostatnie łzy z jej twarzy.
- Już nie będę płakać. – brunetka uśmiechnęła się delikatnie.
- Ale i tak będę tu z Tobą siedzieć. Dawno nie gadaliśmy, no wiesz, tak normalnie. – ponownie się uśmiechnęła i położyła się pod kołdrą, obok Megg.
- No wiem… - westchnęła.
- To może…
- Dobra… Co chcesz wiedzieć?-odrzekła szybko, by nie przeciągać.
- Może zrobimy sobie paznokcie, albo jakieś fryzury, albo obejrzymy jakieś romansidło i rozryczymy się jak kiedyś? – uśmiechnęła się szeroko.
- Okeej. – uśmiechnęła się szczerze do przyjaciółki. – Tylko nie wiem, co na to Niall...
- Dzisiaj go nie ma! Jesteśmy tylko my. – zaczęła dziwnie wymachiwać rękami.
- Okej. – brunetka próbowała powstrzymać śmiech. – To, co najpierw? Paznokcie?
- Ejj wiem! – blondynka usiadła. – Idziemy do salonu złapie Niall’a za nogę, a Ty pomalujesz mu paznokcie?
- Nie… Nie mam siły. – zaśmiała się ciągle leżąc. – Wiesz jak ten maluch w środku dał mi dzisiaj popalić? –dotknęła swojego brzucha. - No to idziemy na romansidło, same!
- Do kina?
- Tak! Chcę się wyrwać z domu.
- Myślałam o telewizorze, kocu i chusteczkach, ale okej... – uśmiechnęła się. – Tylko emm… Co jak Harry Nas spotka? - panna Harrison zmarszczyła brwi.
- Nie spotka! Idziemy! Nic Nam nie zepsuje tego wieczoru. – Margaret usiadła szybko.
- Jesteś pewna?
- Tak, jestem w stu procentach pewna. Tylko musze się cieplej ubrać.
- Ja też. Okej idziemy się wystroić. – Wstały z łóżka i udały się do łazienki. Zamknęły się na klucz i zaczęły się malować, śmiać, krzyczeć… 

Margaret szybko zaczęła robić kreski na górnych powiekach. 
- A teraz podaj mi ten tusz! – Megg krzyczała do przyjaciółki stojącej tuż obok.
- A Ty mi róż! - Dems również mówiła podniesionym tonem.Co wywoływało śmiech u obu dziewczyn. Zachowywały się jak kilka lat wstecz, kiedy potrafiły śmiać się z najbardziej bezsensownej rzeczy na świecie, która miała sens tylko i wyłącznie dla nich. Cieszyły się z tego, że nareszcie spotkała je chwila zapomnienia...
- Ejj... Co wy robicie?- Niall stał pod łazienką, przysłuchując się tym krzykom.
- Yyy… No nie wiesz? – spytała blondynka.
- Tylko słyszę, że drzecie się jak opętane! – odrzekł.
- No chyba zawsze się krzyczy, kiedy to się robi, nie?
- Ale, co?
-To co wy robiliście! Nie? – Wrzasnęła Dems, a Megg zwijała się już ze śmiechu.
- Yyy... To znaczy, że wy robicie to samo?- wytrzeszczył oczy ze zdziwienia.
- Ale w innym wydaniu!- wyjaśniła.
- Co? Meggi o co chodzi?! Wyjaśnij mi to! – rozkazał wyraźnie zdenerwowany.
- No, ale Co? Pomalować się nie można? – spytała zielonooka przez śmiech.
- Co? – do chłopaka dopiero wtedy dotarł fakt, że dziewczyny nakładały makijaż.- Jak wyjdziecie to Was zabiję...- zaczął się śmiać.- Ale, po co Wy się malujecie?
- Idziemy do kina! – oznajmiły równocześnie.
- Nie! Nigdzie nie idziecie! Nie chcę żeby coś Wam się stało! Zostaniecie w domu, nie będę Wam przeszkadzał... Pójdę do kuchni! – obiecywał, prawie na jednym wydechu. 
- Ale my chcemy iść do kina!- spierała się Dems.
- Ale ja chcę, żebyście zostały w domu! Megg nigdzie nie idziesz!
- Czemu nie?- zdziwiła się.
- Bo się o Ciebie boje! – dziewczyny wyszły z łazienki. Zielonooka od razu podeszła do blondyna. 
- Ale ja chcę z Demi spędzić trochę czasu, tak jak dawniej...- przytuliła się do niego od tyłu.
- A, co jeśli coś Wam się stanie? Nie wybaczę sobie tego! – Odwrócił się do niej przodem i popatrzył prosto w jej oczy. 
- Wiesz, ja też się trochę bałam, ale Meggi mnie zapewnia, że nic się nie stanie i chce iść... – nagle odezwała się Dems. 
- No widzisz?! Nawet Demi nie jest pewna! Zostańcie w domu!
- Proooooooooooooooszę. – Brunetka zrobiła błagalną minę. 
- No nie patrz na mnie tak!
- Megg, mówiłam Ci kołdra i chusteczki! Tak jak kiedyś!- wtrąciła blondynka.
- Nie! Ja chcę iść do kina jak normalny człowiek dwudziestego pierwszego wieku! Niall, kochanie, prooooooooooszęę…- Wywinęła usta w podkówkę. – Plosiem...
- I co ja mam teraz z Tobą zrobić?- Horan przysunął się do niej.
- Pocałować mnie namiętnie i pozwolić mi pójść? – uśmiechnęła się.
- Pierwsze jest dosyć kuszące… - pocałował dziewczynę szybko. - Ale to drugie, to nie. – ponownie ją pocałował, delikatnie łapiąc za pośladki. 
- Niall! – upomniała go, śmiejąc się. - Możesz mnie puścić?
- A jak mi uciekniesz?
- To będziesz mógł zaprosić do siebie jakiegoś kolegę i spędzić razem męski wieczór?- powiedziała zachęcająco.
 - Ciekawe jakiego…- prychnął. - Wole siedzieć w kuchni i słuchać jak się śmiejecie, czy płaczecie oglądając film...
- Niall! -pocałowała go, podczas pocałunku pokazała Dems ręką, żeby ta wzięła ich kurtki i powoli szła w stronę wyjścia, dziewczyna właśnie tak postąpiła. - Bardzo Cię kocham! - ponownie go pocałowała i pędem wybiegła z domu. Blondyn szybko pobiegł za nią, złapał w talii i śmiejąc się wniósł ją z powrotem do domu. - Niall! No błagam Cię!
- Okej… Pod warunkiem, że pójdę z Wami!
- No dobra... -Powiedziała ze spuszczoną głową.- Potem pójdziemy na pizze! Już jestem głodna! Chodźmy szybko! -złapała Demi i Niall'a za ręce i pociągnęła ich w stronę wyjścia.
Po kilkunastu minutach byli już pod kinem…
- Na jaki film idziemy?- spytała zielonooka.
- Romansidło! Wzięłam chusteczki! – odpowiedziała blondynka wyciągając ze swojej wielkiej torebki paczkę chusteczek. - Niall’uś, a Ty, na jaki film idziesz?
- Nie wiem jakie są... Zobaczę zaraz…
Dziewczyny poszły razem na ckliwe romansidło, a Horan wybrał się na jakiś film akcji. Po około trzech godzinach Meggi i Dems wyszły z sali, przed nią już czekał Niall. Ich makijaż ‘rozpłynął się’ przez łzy…Kiedy chłopak je zobaczył, wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- O co Ci chodzi?- spytała Margaret.
- Widziałyście się w lustrze?
- Nie, a coś jest nie tak? - Dziewczęta spojrzały na siebie. Zaraz po tym zaczęły się głośno śmiać i wycierać sobie nawzajem policzki, brudne od tuszu.
- Chodźcie zanim ktoś Was zobaczy!- powiedział Horan, położył ręce na ich plecach i zaczął pchać je do wyjścia.
- Mam w torebce całą kosmetyczkę, a więc chodźmy do toalety, ogarniemy się i pójdziemy na pizzę! – oznajmiła Dems, złapała Pannę Richards za rękę i zaciągnęła do łazienki. Po kilku minutach obie wyszły ze zmytym ‘makijażem’. Wyglądały o niebo lepiej niż chwilę wcześniej.
                                       *20 minut później – pizzeria*
-To, jaką zamawiamy?- odezwała się Megg przeglądając ulotkę.
- Jakąkolwiek. Jestem zmęczona...- powiedziała blondynka i położyła głowę na stoliku.
- Ej, ej, ej! Wstajemy! - Dems nie zareagowała. - Bo Ci zaraz narobię wstydu... Tak jak wtedy jak miałaś piętnaście lat… Pamiętasz? – Zaszantażowała ją zielonooka.
- Ejj... Proszę, nie! – błagała. – Nie odważysz się!
- Oj tak, zrobię to, nie zawaham się! – Megg mówiła poważnie. Dems podniosła się posłusznie i jej wzrok skupił się na nazwach różnych pizz, sałatek itp. - Wy coś wybierzcie, a ja po prostu to zjem. Jestem strasznie głodna…
- Niall? Co bierzemy?
- Może standardową i dwa sosy czosnkowe? – spytał. Dziewczyny przystały na jego propozycje. Po pewnym czasie pizza była już na stole i wszyscy ze smakiem ją jedli…
- Ale dobre…- powiedziała Megg z pełnymi ustami.
- Połknij…- poprosiła blondynka. Dziewczyna posłusznie przełknęła i uśmiechnęła się. – Okeeej… Ja już nie mogę, Meggi chcesz?
- Nie, bo będę gruba...
- Przestań! A ja, jaka jestem?! Musisz jeść!
- Ejj... I tak już dużo zjadłam…- broniła się.
- I tak już nie ma, co jeść, patrz, zjadł! – zaśmiała się Dems, wskazując palcem na Niall'a, który tylko wzruszył ramionami, robiąc minę niewiniątka. 
- Mój kochany żarłok!- Zielonooka pocałowała blondyna w policzek.
- Ja też dużo zjadłam!- pochwaliła się Demi. - I też chcę dostać buziaka w policzek od Ciebie! – Brunetka bez żadnych sprzeciwów przysunęła się bliżej przyjaciółki i cmoknęła ją w zaróżowiony policzek.
- Mam być zazdrosny? – oburzył się Horan.
- A, co zrobisz kiedy będziesz zazdrosny?- Megg spytała zadziornie. Chłopak uśmiechnął się sam do siebie. –No, co?
- Nic, nic... Idziemy już?- chciał skończyć temat.
- Powiedz!
- Nie powiem tego przy Demi i tych wszystkich ludziach!- tłumaczył.
- To powiedz mi to na ucho.- Margaret przysunęła się, Niall szepnął jej do ucha kilka słów, zaraz po tym na twarzy dziewczyny pojawiły się rumieńce i szeroki uśmiech. - Jesteś dziwny, ale i tak Cię kocham! – zaśmiała się. – To, co idziemy już do domu, prawda?- Dems i Horan przytaknęli. -Niall zaniesiesz mnie?- Chłopak pokręcił głową, co oznaczało, że się nie zgadza. - Czyli jednak myślisz, że jestem gruba?
- Zaniosę Cię, kiedy będziemy bliżej domu… Tam będzie mniej ludzi, głupku… - pocałował ją. Megg wstała i wyszła z lokalu. Udawała, że jest na niego obrażona. Horan wyszedł za nią razem z Dems. Wziął zielonooką na ręce i zaczął iść z nią w stronę jego mieszkania.
- Ale Ty wiesz, że ja żartowałam? – szepnęła mu do ucha i zaczęła się śmiać. Chłopak nie reagował na to, dalej szedł z nią na rękach. – Puść mnie! – Z jego strony nie było żadnego odzewu. – Puść mnie… Proszę…- popatrzyła na niego błagalnym wzrokiem.
- A, co dla mnie będziesz mieć kiedy to zrobię?
- A na, co masz ochotę? – przygryzła dolną wargę i uśmiechnęła się.
- Później Ci powiem...- Chłopak odstawił ją na jej własne nogi.
Dziewczyna uradowana zaczęła biegać po ulicy i się śmiać. Dems szła obok Niall’a wyraźnie rozbawiona, zachowaniem przyjaciółki. Blondyn także przyglądał się zielonookiej. Nie wierzył, że Megg raz potrafi być całkowicie poważna, smutna, zadumana, a już chwilę później zachowywać się niczym pięcioletnie dziecko… Kochał ją taką, jaka była. Kochał ja za to, że była po prostu sobą.
Dems i Niall nawet nie zauważyli tego jak byli już pod mieszkaniem chłopaka. Megg nawet nie myślała o tym, żeby wracać… Jak stwierdziła ‘miała ochotę na mały spacer’, lecz Horan przygasił jej entuzjazm- złapał ją, wziął na ręce i osobiście zaniósł do domu.
Po około, godzinie byli już w łóżku. Razem, sami. Cieszyli się swoją obecnością.
- Niall?- zaczęła Margaret. Chłopak popatrzył na nią wyczekując dalszej części jej wypowiedzi. - Pomasujesz mi plecy? – uśmiechnęła się.
- Oczywiście, kochanie. 
- Ale… Będziesz musiał jeszcze pomasować mój brzuszek… - ponownie uśmiechnęła się do niego zachęcająco.
- Dobrze... -Niall odwrócił ją na plecy i najdelikatniej jak potrafił, zaczął podciągać jej bluzkę po góry, tym samym drażniąc jej wrażliwą na jego dotyk, skórę. Przez ciało dziewczyny przeszedł przyjemny dreszcz. 
- Kochanie?
- Tak?
- Bo ja mam takie głupie pytanie…
- Jakie? – spytał z ciekawością.
- Jaka była Twoja poprzednia dziewczyna?
- Tak szczerze… Nie miałem dziewczyny tak na poważnie, coś tam było, ale wiesz, takie przez miesiąc, może dwa… - objaśnił.
- Skąd ja to znam...- szepnęła. On popatrzył na nią ze zdziwieniem ciągle masując jej brzuch. –No, bo ja miałam tak samo... Najdłużej byłam z Harrym, ale on też okazał się, być kompletną pomyłką... – westchnęła.
- Dobrze, nie rozmawiajmy już o tym...- Pocałował ją w czoło.
- A może Ty chcesz coś o mnie wiedzieć, bo tak na prawdę to nic o mnie nie wiesz…- uśmiechnęła się.
- Wydaje mi się jakbym znał Cię od zawsze...- spojrzał w jej piękne oczy i zaśmiał się, delikatnie całując jej brzuch. - To może… Tylko się nie obraź, Twój pierwszy raz?
- Ja mój pierwszy raz... nie miałam z kimś, kogo kochałam, ani z kimś z kim chciałam to zrobić.
- Skrzywdził Cię ktoś?
- Tak wiele o mnie nie wiesz...- westchnęła.
- Chcę Cię poznać i jeszcze bardziej się do Ciebie zbliżyć. – Dziewczyna poprosiła o następne pytanie. - Czy Ty naprawdę chcesz… Czy Ty naprawdę planujesz przyszłość ze mną?
- Tak. Jesteś jedynym chłopakiem, który mnie nie skrzywdził. I... Bardzo Cię kocham. - uśmiechnęła się i wyczekiwała następnego pytania.
- Wiesz, że jesteś piękna? Nawet, kiedy tak po prostu leżysz.- Niall posłał do Megg ciepły uśmiech. Ona zarumieniła się i odwzajemniła go. – Ciężko Ci teraz zaufać komuś, co nie?
- Tak, ale to nie tylko Harry się do tego przyczynił.
- To... Co się stało, że mi tak łatwo zaufałaś? O ile mi ufasz...
- Oczywiście, że Ci ufam! Nie wiem dlaczego, aż tak szybko. W Tobie jest coś innego, jesteś taki czuły, opiekuńczy, przy Tobie czuję się bezpieczna.- Chłopak mocno przytulił ją do siebie, pocałował w głowę i powrócił do masowania brzuszka dziewczyny.
- Wiesz... W Twoich oczach i Twoim uśmiechu jest coś tajemniczego, coś, co z całych sił pragnę odkryć...- zamyślił się z uśmiechem na twarzy.
- To próbuj, może Ci się uda...
- Na pewno mi się uda… - wyrwał się z przemyśleń. - A o czym rozmawiałaś z Liam’em, wtedy jak za nim wybiegłaś?
- Nie mów o tym Dems… - Niall przytaknął. - Bo, ja... ja nie potrafię mu wybaczyć. I zdecydowałam, że będziemy udawać, że się lubimy, żeby Demi nie było przykro...- Spuściła wzrok.- No i on powiedział, że chcę żebym mu na prawdę wybaczyła... Ale ja się nie zgodziłam.
- Nie bój się, nic jej nie powiem...- uspokoił Megg. -Odpowiadasz na wszystko, tak?
- Tak!
- Ile miałaś lat podczas pierwszego razu? – spytał przyciszając głos, tak jakby wstydził się o to zapytać.
- Piętnaście… - szepnęła.
- O ku*wa…- był wyraźnie zaskoczony. Dziewczyna zrobiła zdziwioną minę.- Wiesz… Przecież ja dwadzieścia…
- Tylko pięć lat różnicy...- szepnęła, uspokajając swojego partnera, po czym zapadła głupia cisza. Oczywiście, chwilę później, przerwał ją Niall.
- Myślę, że teraz nie będziesz żałować każdego razu ze mną...
- Nie będę, ale wolałabym mieć swój pierwszy raz z Tobą, a nie tak jak miałam.
- Ojj… Już cicho.- przytulił ją.- Ja 'spędziłem' go z Tobą i było cudownie.
- Ale mój nie był cudowny- dziewczyna w kółko o tym mówiła, była jakby w transie.
- Ale za to każdy następny ze mną taki będzie, obiecuję Ci to.
- Dziękuję. – pocałowała go, delikatnie unosząc się do góry. 
- Opowiedz mi o swoich byłych… – poprosił. Kiedy to powiedział okrył ją kołdrą i mocno do siebie przytulił, po czym cmoknął w czubek głowy, powodując to, że Margaret wtuliła się w jego tors jeszcze mocniej. 
- Moi byli, to zwykli kretyni. Jeden zostawił mnie, kiedy się dowiedział, z jakiej rodziny pochodzę, drugi rzucił mnie dla bogatszej, trzecim był Harry. – posmutniała. - A później Zayn, ale nie wiem czy to można nazwać związkiem...
- Rozumiem. To teraz opowiedz mi coś o swojej rodzinie. – przytulił ją jeszcze mocniej, sam nie wiedział, po co, po prostu czuł taką potrzebę.
-No, więc ja pochodzę z rodziny, której szczerze nienawidzę... Nie chcę ich znać. Moi rodzice ciągle pili… Bili mnie i moje rodzeństwo. Uciekałam z domu… Szukałam pomocy u przyjaciół, ale wszyscy się ode mnie odwrócili... została mi jedynie Demi. Ona mi pomogła, mieszkała z rodzicami, była bogata. Miała wszystko czego potrzebowała... Byłyśmy całkowitymi przeciwieństwami, ale to Nas do siebie zbliżyło. Bardzo się polubiłyśmy… Lubiłyśmy się praktycznie od przedszkola, ale dopiero po tym, co się stało zżyłyśmy się jeszcze bardziej... Ale to opowiem Ci innym razem.  I w końcu… Ehh, dobra powiem jak było z tym moim pierwszym razem… - westchnęła, w jej oczach już zaczęły pojawiać się delikatny łzy. - Raz mój ojciec urządził sobie imprezę z kolegami... Ja uczyłam się w pokoju, przyszedł do mnie jeden z jego kolegów, był całkowicie pijany. Śmierdział wódką, papierosami... Od tamtej pory wręcz boję się kiedy jest przy mnie ktoś, kto pachnie podobnie do niego... On... dotykał mnie, macał. Ja krzyczałam, ale nikt mi nie pomógł. W pokoju była ze mną moja młodsza siostra i wszystko widziała... Wszystko... A on mnie tak najzwyczajniej w świecie, bez żadnych oporów, zgwałcił...- zaczęła cicho szlochać.- Przez długi czas po tym, nie chodziłam do szkoły. Przez to zabrali mnie do domu dziecka. Wtedy jeszcze bardziej zaprzyjaźniłam się z Demi, bo ona mieszkała niedaleko... I tak… To chyba tyle.- powiedziała i schowała twarz w poduszkę, ponieważ już nie miała siły na walkę ze samą sobą.Nie potrafiła opanować łez, które ciągle napływały do jej oczu. 
- Dziękuję, dziękuję, że mi to opowiedziałaś... – przytulił ją z całych sił. Chciał być dla niej wsparciem. Pozwolić jej na to, by czuła się bezpiecznie. By już nigdy nie zaznała tego, co przeszła kiedyś...
- Proszę… Już wiesz, dlaczego mówiłam, że nie będę Ci mogła pomagać z pieniędzmi…- rzekła wymijająco, przez płacz. 
- Ale mi to nie przeszkadza…- uśmiechnął się do niej lekko.- Mam jeszcze jedno pytanie, mogę?
- Tak, możesz, pytaj. – podniosła głowę z poduszki.
- Co z Twoim rodzeństwem?- zainteresował się.
- No cóż... Nie wiem. Moja starsza siostra, dostała w spadku po dziadkach dom. Zabrała mnie tam z domu dziecka... Później znalazła sobie faceta i wyjechała, a ja zostałam w tym domu sama... Ale to już inna historia. A z resztą rodzeństwa nie mam kontaktu.
- Rozumiem. A teraz ostatnie pytanie, na rozluźnienie atmosfery, dobrze?- spytał z szerokim uśmiechem na twarzy. -Mogę Cię pocałować? Tak dłuuuugo i namiętnie? – Megg jako odpowiedź posłała do chłopaka nieśmiały uśmiech. Niall bez wahania wbił się w jej usta. Całował jej z miłością, czułością, namiętnością. 
Ten pocałunek trwał kilka minut, ale dla nich wydawała się to być krótka chwila, sekunda…
- Nigdy Cię nie zostawię, bez względu na wszystko. – Pocałował ją w czoło i ułożył na swoim torsie. Panna Richards cmoknęła go delikatnie w usta i uśmiechnęła się. 
Jedynym uczuciem, które teraz jej towarzyszyło, było szczęście...


***
Wiemy, w rozdziale może nie wydarzyło się dużo, ale przynajmniej chociaż trochę poznaliście przeszłość Megg. I jej pewne oblicze...
Mamy nadzieję, że wybaczycie Nam wszelkie błędy, niedociągnięcia i pomyłki.
No cóż, nie zajmujemy Wam już więcej czasu...
Do 'przeczytania' za tydzień! <3


Dems i Megg.



PYTANIA DO NAS LUB DO BOHATERÓW? ZAPRASZAMY! - ASK 

11 komentarzy:

  1. Sialalalala :D jestem chyba pierwszą osobą, która komentuje rozdział 20 :)
    Ahvdjonti :D
    Rozdział jest super, podoba mi się właśnie przez to, że umieściłyście w nim tak dużo wspomnień Megg. Dobrze jest się dowiadywać tylu nowych rzeczy o jej wcześniejszym życiu.
    Mam nadzieję, że Megg potrafi kłamać, bo nie chcę, żeby Dems była smutna,chociaż z drugiej strony przyjaciołom mówi się prawdę na ogół.
    Czyli chyba nie mam zdania na ten temat:/
    Przesyłam buziaki i pozdrowienia, czekając uporczywie na nowy rozdział. xxx @my_hero_loueh

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział ;)Bardzo wam dziękuję, że ten rozdział poświęciłyście na przeszłość Megg ;*
    Kurcze szkoda, że Liam i Megg nadal mają do siebie dystans;(( mam cichą nadzieję, że to niedługo się zmieni ;)
    Pozdrawiam i życzę weny czekając na kolejny cudny rozdział
    @Best_faan_ever

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest genialny *o*
    Czekam na następny :)
    @Crazyy__Mofo

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój blog bardzo mnie zainteresował.
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
    Czekam niecierpliwie.
    Prosze o infie o nowym wpisie.

    ZAPRASZAM DO SIEBIE NA OPOWIADANIE

    http://my-life-is-true-onedirection.blogspot.com/

    liczę na szczerą opinię. To dla mnienważne.

    . ~ Misiaczek

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Wxtra , normalnie cudownee !! Mój ulubiony blog ! Ja nie mogę z tego co Niall był w pizzeri i Dems po wiedziała patrz zjadł hahah ja nie mogę już ! hahaha

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jest mieszanką momentów.Raz było śmiesznie,a raz smutno i chyba to sprawia,że rozdział jest naprawdę dobry! Cieszę się,że tak rozwinęłyście postać Megg no i uważam,że dziewczyny powinny dać Liamowi szanse! :) x

    OdpowiedzUsuń
  7. Od czego by tutaj zacząć...
    No więc od kiedy tylko wyszli do kina, siedziałam jak na szpilkach, oczekując, że Harry wyłoni się zza jakiegoś krzaka, czy coś :D
    Ale na szczęście nic takiego się nie stało. Uff...
    W ogóle cały czas mam wrażenie, że Liam ukrywa jakiś powód, dla którego nienawidzi Meggs... czyżby słusznie...?
    No i jak zwykle zabija mnie normalnie ten urok Niall'a <3 Jejku, cudownie opisujecie sceny jego i Megg. Przeszłość dziewczyny naprawdę jest wstrząsająca, ale... spodobała mi się. Tak, wiem, to trochę chore. No ale tak to już ze mną bywa :D
    No i co jeszcze dodać? No kocham Was po prostu, to opowiadanie też, chociaż nie zawsze komentuje, ale tutaj musicie składać reklamacje do moich rodziców, no bo po kimś to lenistwo musiałam odziedziczyć... :P
    Rozdział cudny, tak jak i poprzedni (jeszcze raz przepraszam za brak komentarza).
    No kocham mocno, mocno ♥
    I pozdrawiam z całego serca ♥
    Chelly

    P.S. Jak zwykle przepraszam za taki nieogarnięty komentarz... -.-"

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz czytam nawet fajne c;
    SPAM!!!
    Zapraszam na bloga Our story,our love ourstoryourlovee.blogspot.com c;

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział świetny!! <3 Niall jest taki słodki *-* Czekam nn! :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham te opowiadanie <33 czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń