piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 25

Dems spoglądała głęboko w oczy swojego ukochanego. Zarówno w jej jak i jego oczach można było dostrzec lęk. Tak, oboje bali się, że coś może pójść nie tak. Oboje byli niepewni…
- Boję się…- wyszeptała mocniej ściskając dłoń bruneta.
- Nie bój się skarbie. Wszystko pójdzie dobrze. – uśmiechnął się, aby dodać jej otuchy, po czym pocałował jej dłoń.
- Będziesz tu na mnie czekał…- uśmiechnęła się pierwszy raz odkąd się obudziła.
- Będę tu na Ciebie czekał, a to coś złego? – zmarszczył brwi.
- Nie, po prostu wiem, że ktoś na mnie czeka i muszę być… Że tak powiem… Chociaż wcale nie jest ze mną tak źle.– uśmiechnęła się lekko.
- Musisz żyć. Dla mnie, dla Megg, dla Nialla, dla Nas. – mocniej złapał ją za dłoń.
- Przecież żyję! – zaśmiała się ignorując fakt, że chłopak siedząc obok był całkowicie poważny.
- Wiem. O której tak dokładnie zaczyna się operacja?
- Za jakieś półtorej godziny, a co?
- Nic. Chcę wiedzieć ile mamy jeszcze czasu na rozmowę.
- Będziemy mieli dopóki oboje nie umrzemy ze starości. – zaśmiała się. – A tak na serio i tak szczerze to najbardziej muszę żyć dla Ciebie i dla Nas…
- Wiem skarbie, wiem… Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. – wystawiła ręce, a chłopak usiadł obok niej. Blondynka objęła jego szyję i mocno się przytuliła. Liam zaczął gładzić ją po plecach.
- A kiedy stąd wyjdziesz? Ja już chcę, żeby było po wszystkim. – jęknął tak jakby był zmęczony.
- Za parę dni… I będziesz mi masował nóżki. – lekko się zaśmiała i mocniej wtuliła.
- Ojj…będę…
- No będziesz, będziesz…- znów się zaśmiała.
- Wiesz jak tęskniłem przez noc?
- A wiesz jak ja?
- Jak? – zaśmiał się.
- Taak! –przytuliła go z całych sił, które wykrzesała z siebie. – Rozmawiałam z lekarzem i po operacji będziesz mógł być ze mną caaaaaały czas. – uśmiechnęła się szeroko.
- Uff… To dobrze! Nie wytrzymałbym dłużej bez Ciebie.
- Ja też. To jak ja będę jeszcze spać po operacji to jedź do domu, wykąp się, przebierz i przyjedź do mnie, dobrze? A i możesz coś zjeść. – zaśmiała się i puściła go. 
- Pozwalasz mi coś zjeść? –zaczął się śmiać.
- Tak, pozwalam.
- Dobrze. Prawidłowo wykorzystam Twoje pozwolenie.
- Tylko zrób sobie coś dobrze…- zacięła się.-  Znaczy dobrego do jedzenia. –dodała po chwili. Chłopak zaśmiał się cichutko sam do siebie, po czym dodał z powagą…
- Przywieźć Ci coś?
- Ale nie wiem, czy będę mogła jeść zaraz po operacji, ale… emm… ymm… Sama nie wiem. – zaśmiała się. – Ooo… Ten jogurt brzoskwiniowy! Wiesz ten ze sklepu niedaleko nas!
- Dobrze. Kupię Ci go. – uśmiechnął się.
- Jesteś taki dobry. – wyszeptała. – Kocham Cię…-  Li zaśmiał się.
- Ja Ciebie też.
- Z czego się śmiejesz? – udaje, że nie wie, o co chodzi.
- Z… Niczego skarbie…
- Z mojej głupoty, wiem, wiem…- brunet jeszcze głośniej się zaśmiał. – Tak, śmieje się z mojej głupoty. – stwierdziła pod nosem.
- Nie jesteś głupia! Jesteś cudowna...
- I głupia. – dodała.
- Tego nie powiedziałem. – uniósł ręce do góry w geście tego, że jest niewinny.
- Wiem. Ja to powiedziałam.
- Ale po co kłamiesz? – zmarszczył brwi.
- Ja nie kłamię.
- No to skończmy ten temat kochanie…
- Dobrze, dobrze. – zachichotała.
Po tym Liam podniósł się lekko i zaczął zbliżać swoją twarz do twarzy Dems. Oboje uśmiechali się delikatnie… Chłopak przysunął się bliżej, a kiedy jego usta już prawie stykały się z ustami blondynki, do sali weszła pielęgniarka. Od razu znacząco chrząknęła i zaczęła rozmowę…
- Przepraszam, że przerywam, ale musimy panią przygotować do operacji.
- Już? Tak szybko? – dziewczyna widocznie posmutniała.
- Tak, to chwilę trwa…
- No dobrze… Możemy jeszcze tylko minutkę? – uśmiechnęła się lekko.
- Dobrze, za minutkę tu przychodzę. – niska kobieta odwzajemniła uśmiech i wyszła z sali.
- Dziękuję…- powiedziała cicho. – Okej, to na mnie czas. – zaśmiała się nerwowo.
- Będę tęsknił… I czekał.
- A ja będę spała. – znów się zaśmiała. Złapała jego twarz w swoje dłonie i zdecydowanym, szybkim ruchem pocałowała ukochanego, po czym mocno się w niego przytuliła. – Ja…upoważniłam Cię, więc jak tylko operacja się skończy to zapytaj się lekarza, co i jak.
- Dobrze kochanie. Kocham Cię. – uśmiechnął się do niej.
Dems nie odpowiedziała już ani słowem. Z trudem oderwała się od Liam’a. Powoli zsunęła się z łóżka i skierowała się w stronę drzwi. Kiedy stała już przy wyjściu odwróciła się do Payne’a przodem, spojrzała na niego. Chłopak posłał jej pokrzepiający uśmiech, a dziewczyna została zabrana z sali przez zniecierpliwioną pielęgniarkę… 

*kilka godzin później*

Brunet siedział na jednym z wielu niewygodnych krzeseł znajdujących się przed salą operacyjną…Chłopak wiercił się, nie mógł już dłużej wytrzymać. W końcu wstał i podszedł do jednej z wychodzących z sali pielęgniarek. Ta zbyła go jedynie, słowami, że nie może udzielać żadnych informacji. Payne był jeszcze bardziej zdenerwowany. Targały nim emocje. W oczach miał już łzy, mimo tego, ze wiedział, że wszystko poszło pomyślnie… Musiało tak być. Był po prostu bezradny… Zmęczony… Tęsknił za nią i martwił się.
- Doktorze, co z nią?- spytał, kiedy po kilkunastu minutach z specjalnej sali wyszedł lekarz. 
- Wszystko przebiegło tak jak miało być. Powinna się obudzić do trzech godzin. Nie musi się już pan martwić. Wszystko jest już dobrze z pana, narzeczoną.
- To świetnie.-odetchnął z ulgą.- A ile będzie musiała tu leżeć?
- Jeśli nie będzie żadnych komplikacji to za 4-5 dni, a może szybciej będzie mogła opuścić szpital…
- Dobrze, dziękuję.
- Jeżeli chce pan to może do niej zajrzeć. Tylko proszę nie robić hałasu.
- Naprawdę? Bardzo dziękuję. –uśmiechnął się, powoli skierował się do pomieszczenia, w którym znajdowała się blondynka. – Kochanie…- szepnął, podszedł do niej i usiadł po cichu na krześle. Złapał jej dłoń, po czym pocałował ją delikatnie. – Kocham Cię… -wyszeptał tak cicho jakby obawiał się, że ją zbudzi. – Wiesz skarbie… Ja jadę do domu. Muszę kupić Twój ulubiony jogurt, ogarnę się trochę i do Ciebie wracam. –zaśmiał się cicho. Pocałował ją w policzek i wyszedł.

*dwie godziny później*

- Co się stało? Czemu nie mogę wejść? – spytał wystraszony chłopak stojąc przed salą swojej dziewczyny.
- Pańska narzeczona się budzi i teraz nikt nie może tam wejść. Proszę się nie martwić. – powiedziała pielęgniarka i weszła z powrotem do sali.
- Dobrze…- zrezygnowany, a zarazem nadal zdenerwowany usiadł na krześle. Wyjął z kieszeni telefon i w kontaktach wyszukał tak bardzo znienawidzony numer…
Po dwudziestu minutach wyszedł z sali lekarz.
- Może pan już wejść…
- Dziękuję. –posłał lekarzowi niepewny uśmiech, po czym bezszelestnie wszedł do sali i usiadł na krześle obok łóżka.
- Li…- blondynka uśmiechnęła się lekko. Kochała tak do niego mówić… Było to dla niej jak wyznanie… Jedno z najpoważniejszych…
- Już wszystko dobrze? Jak się czujesz?
- Dobrze. Wszystko jest dobrze, nie martw się. – powiedziała cicho ciągle z uśmiechem.
- To super. – odwzajemnił uśmiech.
- Przytulisz mnie? Ale tak leciutko…- uśmiech nie schodzi z jej twarzy. Chłopak nic nie powiedział, tylko ją przytulił uśmiechając się. – Kocham Cię… -wyszeptała.
- Ja Ciebie też kochanie. – pogładził ją po policzku.
- Kupiłeś już balsamki? – lekko się zaśmiała. Wciąż nie miała na nic siły. Payne usiadł na krześle i złapał jej dłoń.
- Zapomniałem. – zaśmiał się.- Ale za to, zgadnij, co mam...
- Jogurt!
- Tak. – wstał i podał jej go, z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Nie mogę teraz nic jeść głuptasie. – uśmiechnęła się.
- Too… Zostawisz sobie na później.
- No pewnie… Zadzwoniłbyś po Megg? Obiecałam jej, że po operacji zadzwonię.
- Megg jest już w drodze, kochanie…- powiedział zadowolony z siebie. Dems nie pytała już o nic więcej, uśmiechnęła się, pokiwała głową i ułożyła wygodniej.
Nie minęło pół godziny, a w sali była już brunetka o szaro-zielonych oczach. Uśmiechnęła się szeroko widząc przytomną, dobrze wyglądającą przyjaciółkę. Od razu podeszła do niej i przytuliła ją na tyle mocno, na ile mogła.
Oczywiście nie obeszła się od gniewnych spojrzeń Liam’a i Megg.
Dziewczyny, czym prędzej wyprosiły chłopaków na zewnątrz po ty, by móc spokojnie porozmawiać…
- No to tak, ja czuję się świetnie, jest wszystko dobrze, za niedługo wyjdę. Blablablabla… - klepała blondynka. - Mów mi!! – zażądała od razu, rzeczowo.
- Co mam mówić?-uśmiechnęła się i udawała, że nie wiedziała, o czym jej przyjaciółka mówiła. 
- Wiesz co i nie udawaj!
- No co… Doszło do tego czego najbardziej się bałam.
- Ale już się nie boisz?
- No bałam się do wczoraj… Nic mi nie jest, a było cudownie. – uśmiechnęła się.
- No to powiedz jak do tego doszło i w ogóle….
- Biłam go poduszką po głowie... On chciał się na mnie Odegrać... Zaniósł mnie do łazienki i włożył do wanny... Oblał mnie wodą… Później, kiedy zdjęłam bluzkę żeby się wytrzeć... Tak jakoś samo poszło... Już w łazience byliśmy nadzy. – zaśmiała się pod nosem. - Sama tego chciałam... I dalej już wiesz, co się działo.
- Wiem, wiem… A szeptał Ci jakieś słodkie słówka? – uśmiechnęła się lekko.
- To trafiłaś w dobry temat… Niall tak bardzo chciał, żebym zapomniała o moim prawdziwym pierwszym razie, że wmówił mi, że mamy po piętnaście lat i, że to nasz wspólny, pierwszy raz… To było cudowne. Naprawdę wtedy o tym zapomniałam i w to uwierzyłam…- uśmiechnęła się niewidocznie i zamyśliła.
- I dalej w to wierz…
- Wierzę.
- Nareszcie jesteś szczęśliwa…- powiedziała lepiej się układając i uśmiechając.
- No właśnie! Wiesz jak się z tego cieszę. – odwzajemniła uśmiech.
W tym samym momencie do sali weszli zniecierpliwieni chłopcy.
- Hej Niall. – blondynka uniosła lekko rękę i pomachała mu.
- Hej, jak się czujesz? – uśmiechnął się.
- Dobrze, dzięki… Dziękuję, że tu jesteście…
- Nie ma za co! Przyjaźnimy się… Za to nie musisz dziękować. – odezwała się brunetka.
- Muszę… Co ja bym bez was zrobiła?– zaśmiała się, ale od razu przestała, bo zabolał ją brzuch. -Chodź się przytulić. – wyciągnęła delikatnie ręce w jej stronę. Dziewczyna od razu podeszła do Dems i lekko ją przytuliła. - Niall? – również wyciągnęła ręce w jego stronę.  Niall uśmiechnął się i również przytulił Dems. – Dziękuję. – zaśmiała się lekko.
- Proszę. – uśmiechnął się.
- No co tak stoicie? Siadajcie… - powiedziała blondynka. Megg wzruszyła ramionami i idąc w ślady Niall’a, opadła na niewielką kanapę znajdującą się w rogu pomieszczenia. Brunetka wtuliła się w chłopaka, który obejmował ją ramieniem. Oboje przyglądali się temu jak Liam i Dems są w siebie zapatrzeni…
- Może nie będziemy im przeszkadzać? – szepnęła do Niall’a.
- Zostańcie. – blondynka się zaśmiała.
- Po tej operacji słuch też masz lepszy?- Margaret również się zaśmiała. 
- Jak widać...
- Wiecie… W sumie cieszę się, że to wszystko się tak potoczyło. – brunetka popatrzyła na Demi, Liam’a i Niall’a. – W końcu mamy siebie. – powiedziała to zdanie patrząc na Niall’a z wielkim uśmiechem.
- Tak…- powiedziała cicho panna Harrison i przez dłuższą chwilę patrzyła na blondyna, który przytulał Megg. Brunetka przytuliła się do niego mocniej i uśmiechnęła się. – Ślicznie Wam razem… - Megg popatrzyła na Niall’a.
– Dziękujemy. – uśmiechnęła się do Dems. –Wy też do siebie pasujecie…- powiedziała z trudem powstrzymując wrogie spojrzenie, które aż samo kierowało się w stronę Payne’a. 
- Dzięki. – Demi i Liam powiedzieli to jednocześnie. Popatrzyli na siebie i uśmiechnęli się.
- Mówiłam, że do siebie pasujecie…- szepnęła jakby z triumfem w głosie.
- I dobrze mówiłaś. – zaśmiał się Li.
- Ja zawsze dobrze mówię. – odrzekła. Liam uśmiechnął się.
Po dość długiej chwili Megg poczuła mocne ukucie w dolnej części brzucha. Dziewczyna skrzywiła się i złapała za brzuch.
- Co się dzieje? – lekko podskoczyła przestraszona Dems. 
- Nie wiem… Coś mnie tak… Zakuło mocno, ale to zaraz przejdzie. Już tak miałam kilka razy. – wyjaśniła głęboko oddychając.
- I przez to wylądowałaś w szpitalu, ale jak coś to masz blisko…
- No wiem. – uśmiechnęła się biorąc kolejny, głęboki oddech.
- Chłopaki zabierzcie ją do lekarza. Proszę. – powiedziała blondynka patrząc prosto w oczy Megg.
- Nie! Nigdzie nie idę! To zaraz przejdzie! –  panna Richards zaczęła się sprzeciwiać.
- Jak nie przejdzie to idziesz od razu! Choć bym ja miała Cię tam zaprowadzić! – blondynka była zła.
- Dobrze… Zaraz przejdzie…- zapewniała.
- Wiesz, że musisz iść na badanie kontrolne?
- Wiem… -jęknęła.
- Ale ona nie chce! Nic jej nie przetłumaczysz…- odezwał się Niall, przytulając ją i masując po brzuchu.
- Idziesz jutro i koniec! A Niall tego dopilnuje choćby miałby Cię tam zawieść siłą. – rozkazała.
- No ok mamo. – wywróciła oczami, po czym lekko się uśmiechnęła się. Cieszyła się, że ktoś się o nią troszczy. Nie czuła się tak od dawna… Od bardzo dawna nikt się tak o nią nie troszczył.
- Dziękuję, wiesz, że chce dla Ciebie jak najlepiej…
- No tak, wiem…- spuściła głowę i popatrzyła na brzuch. Dems zauważyła to i uśmiechnęła się szeroko.
- Już nie mogę się doczekać, aż ten brzuszek urośnie Ci bardziej… - westchnęła blondynka.
- I jak będę bardziej gruba?! – zmarszczyła brwi i spojrzała na nią.
- Bardziej piękna! – poprawiła ją.
- No chyba nie…- mruknęła.
- Tak i siedź cicho! – zaśmiał się Niall.
- No dobra… Już jestem cicho. – spuściła głowę i oparła się o Niall’a.
Po tym do sali wszedł lekarz od razu wypraszając wszystkich z pomieszczenia po to, by porozmawiać o stanie zdrowia pacjentki. Wszyscy przytaknęli. Niall powoli pomógł wstać swojej ukochanej i razem z nią wyszedł na zewnątrz.
- Boli coś panią? – spytał lekarz przeglądając papiery.
- Nie. Wszystko jest dobrze.
- Czuje się pani zmęczona? Tak jakby ciężka?
- Trochę, ale to chyba normalne po takiej operacji?
- Tak, jak najbardziej. Skoro wszystko jest dobrze, to przyjdę do pani za godzinę... Czy goście nie przeszkadzają?
- Oczywiście, że nie! – uśmiechnęła się. 
- Dobrze. – przytaknął głową mężczyzna i wyszedł z sali. – Proszę. – zwrócił się do Megg i chłopaków, po czym wskazał dłonią na salę.  Wszyscy od razu weszli do środka. Meggi wyraźnie zbladła, co nie umknęło uwadze Dems.
- Niall?
- Tak?
- Zabierz Megg do lekarza. Patrz, jaka jest blada.- przestraszyła się.
- Nie wiem czy da się przekonać. – powiedział Niall. Brunetka nagle zaczęła czuć się coraz słabiej. Przed oczami miała ciemne plamy… Usiadła na kanapie, mocno zmrużyła oczy, po czym zemdlała… -Megg! – wrzasnął Niall. 
W tempie natychmiastowym Payne i Niall zabrali dziewczynę do lekarza…
Po około piętnastu minutach Liam wrócił do, Dems.
- Jestem…- usiadł obok niej.
- Co z nią? – Blondynka była tak przestraszona, że łzy wyciekały z jej oczu jedna za drugą. 
- Nie wiem. Kazali nam wyjść z pokoju.  – łzy dalej zaczęły spływać jej po policzku.
- A Niall? – zmarszczyła brwi.
- Został… Nie słuchał się lekarzy i nadal tam stał. A ja wróciłem do Ciebie.
- Nie dziwię mu się. – położyła głowę na poduszce i patrzyła w okno.
- Nie płacz. Będzie dobrze. Jak będziesz płakać to może Tobie się pogorszyć. – usiadł na jej łóżku.
- Nic mi się nie stanie… Już gorzej być nie może.
- Dlaczego tak mówisz? – zmarszczył brwi.
- Ja jestem w szpitalu, miałam operację. Teraz Megg. Jeszcze tylko Harry’ego brakuje i żeby Tobie i Niall’owi się coś stało…- klepała bezustannie.
- Nawet tak nie mów!- przerwał jej.- Z Tobą będzie dobrze, z Megg też, a Harry już nic nam nie zrobi…
- Skąd masz tą pewność?
- Mam i tyle! Chcesz żebym poszedł i sprawdził, co się tam dzieje?
- Tak… Proszę…
- Zaraz wrócę. – pocałował ją w czoło i wyszedł. 

*dziesięć minut później*

- Już wszystko wiem…- wszedł do sali z lekkim uśmiechem.
- Co jej jest? – spytała zdenerwowana.
- Lekarz powiedział, że nic jej nie jest. Słabo się poczuła i tyle…
- Bez powodu by nie zemdlała, coś jej musi być. Co z dzieckiem?
- Wszystko jest dobrze. Megg powiedziała, że tak się spieszyła do Ciebie, że nic nie zjadła…
- Teraz to ona powinna być najważniejsza, a nie ja. – odwróciła głowę w stronę okna i zamknęła oczy.
- Nie prawda! Dla mnie zawsze Ty będziesz najważniejsza!
- Wiem to, ale jej ciąża jest zagrożona i powinna bardziej dbać o siebie, a nie o mnie…
- Nie przejmuj się tak bardzo. Megg jest twarda i da sobie radę. – Dems uśmiechnęła się do Liam’a, wiedziała jaką trudność sprawiało mu mówienie o niej pozytywnie... Po tym ponownie odwróciła głowę i zamknęła oczy.
- Nie odwracaj się ode mnie! Dlaczego zwalasz winę na siebie? Nie przejmuj się tak, wszystko będzie dobrze…
- Nie odwracam się od Ciebie. – uśmiechnęła się na chwilę. – To po ni kąt jest moja wina…  I chciałabym odpocząć…
- Mam zostawić Cię samą?
- Nie. Ja lubię tak po prostu czuć Twoją obecność, czuć, że jesteś blisko mnie…- Chłopak uśmiechnął się czule i usiadł na krześle obok jej łóżka. Demi chwyciła go za dłoń i zataczała kółka jej małym kciukiem na jego dłoni. Payne pocałował jej dłoń, a na twarzy dziewczyny pojawił się nieśmiały uśmiech. Mocniej ścisnęła jego dłoń, cały czas mając zamknięte oczy. Czuli swoją bliskość, to im wystarczyło.  Cieszyli się swoją obecnością. – Kocham Cię. – powiedziała cicho.
- Ja to wiem kochanie, Ja Ciebie też.
- Kocham Cię Li… Lubię tak do Ciebie mówić…
- Dlaczego akurat ‘Li’?
- Bo to dla mnie jest tak jakbym za każdym razem mówiła Ci, że Cię kocham. – popatrzyła na niego i uśmiechnęła się czule.
- Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób... Dziękuję Ci kochanie. – pocałował ją w czoło.
- Przecież to nic takiego… No, ale fakt, nikt inny nie mówi do Ciebie Li. – ponownie się uśmiechnął i pocałował delikatnie dziewczynę w usta. 
- Kocham Cię…
- Wiem, a teraz mogę iść spać?
- Śpij, śpij. Już Ci nie przeszkadzam.
- Nie! Siedź tu ze mną. – mocniej ścisnęła jego dłoń.
- Dobrze, tylko śpij…


***
 Hmm..od czego by zacząć...
Na początku dziękujemy Wam za wszystkiego komentarze, które dodaliście od tamtego rozdziału. Było nam miło, ale trochę denerwował nas spam, no, ale nie będziemy nic usuwać, bo każdy ma prawo do wyrażania własnej opinii, prawda? 
Cóż...prosimy was abyście po prostu starali się nie spamować, naprawdę jeden treściwy, czy nawet krótki komentarz z podpisem wystarczy. :)
Nie zadawajcie też pytań na blogu, ponieważ na nie nie odpowiemy. Od tego mamy aska.
To chyba tyle.

9 komentarzy = następny rozdział

15 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się ta część ! Nie mogę doczekać się następnego rozdziału <3
    Pozdrawiam i życzę weny ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ufff..super, że operacja Demi się udała;)ale ..kurcze..Megg..mam nadzieję, że wszystko będzie okey ;D Wooohhh świetny rozdział, wręcz genialny!!!;))oby tak dalej dziewczyny macie talent!!;** Każdy rozdział czytam na jednym wdechu ...zawsze moja reakcja (wooowww) jest super ;)
    Czekam na kolejny i życzę weny ;))
    @Best_faan_ever

    OdpowiedzUsuń
  3. Exxtra .
    Napisz następny :)



    OdpowiedzUsuń
  4. cuddooo<33333

    OdpowiedzUsuń
  5. next next next <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę ciekwy blog :) przeczytałam go i od razu chcę więcej :) czekam na next i zapraszam do nas ( http://trying-times-of-your-life.blogspot.com/ ) ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej, jejuśku <3 Taki romantyczny, choć to, że Li i Megg się nie lubią mnie smuci :( Ale kiedyś na pewno będzie lepiej C; Lubię te fragmenty jak Demi i Li są tacy czuli i w ogóle <33 Razem tak świetnie piszecie, że normalnie Wam zazdroszczę, bo aż takiego talentu, to ja chyba nie mam xD Nie no, żartuje, Wy jesteście sto razy lepsze :))
    Czekam na nn :**

    Mary ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! :D jestem z wami od chyba pierwszych rozdziałów i jestem z was dumna! :D jeżeli mogę tak powiedzieć! ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny! <3 Czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  10. really-dont-like-you.blogspot.com/
    Nie chcę zachęcać cię jakimiś streszczeniami, bo najbardziej lubię, gdy czytelnik sam dochodzi do tego, o co chodzi i jakie wydarzenia mają miejsce. Moja historia opowiada głównie o losach Harry'ego Stylesa, któremu życie wali się w jednym momencie. A może jednocześnie nie jest tak źle, jak sądził? Jest rok 2026, One Direction się rozpadło, ale omeny dawnych lat wracają, szczególnie w postaci jednego chłopaka, do złudzenia przypominającego byłego przyjaciela Harry'ego. Co z tego wyniknie? Może zechcesz się dowiedzieć. Byłoby mi niezmiernie miło. Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie.
    Przepraszam za spam, staram się zyskać nowych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zwykle świetny rozdział! Jesteście cudowne <3
    To wszystko jest takie asdfghjklasdfghjkl... No bo inaczej nie mogę tego określić <3
    Jezuuu, jak widać - bezsensownych komentarzy czas zacząć xD
    Dobra, to ja już nie gadam od rzeczy, tylko lecę czytać następny <3
    Kocham <3
    Chelly

    OdpowiedzUsuń