piątek, 30 maja 2014

Rozdział 39



Dziewczyna tak jak przewidywała, przez całą noc nie mogła spać. Przewracała się z boku na bok, nie mogąc zmrużyć oka. Myślała. Przez całą noc myślała, o tym, że to nie może skończyć się tak jak kiedyś, a cały czas wszystko do tego zmierzało… Była słaba, miała tego świadomość.
Kiedy w końcu na chwilę zasnęła, słońce zaczęło drażnić jej zmęczone powieki, więc nie miała wyjścia… Odpuściła walkę z samą sobą. Po chwili zauważyła, że jej ukochany wpatruje się w nią jak w obrazek.
- Hej kochanie. – Dems lekko i leniwie się uśmiechnęła. 
- Dzień dobry. – chłopak pocałował ją delikatnie w policzek. 
- Jak się spało?
- Dobrze, a jak Tobie? – przeciągnął się z uśmiechem.
- Jak poprzedniej nocy. – wzruszyła ramionami, cicho wzdychając.
- Znów o tym myślałaś? – spytał, blondynka pokiwała delikatnie głową. – Demi…ja już nie wiem, co mam Ci powiedzieć. – przytulił ją do siebie.
- Rób to, co robisz teraz. – uśmiechnęła się delikatnie, a brunet pocałował ją w skroń. – Powiem Ci jedno… Powinieneś się cieszyć, że mówię Ci to wszystko. Dawniej nawet nie potrafiłam o tym normalnie rozmawiać. – mówiła spokojnie. – Bałam się nawet powiedzieć Megg. Tłumiłam to w sobie.
- Ale ona to zauważyła? – upewnił się.
- Tak, ale nie na samym początku. Dopiero, jak bardzo schudłam.
- Ale teraz wie o tym od samego początku. Jakoś Ci pomoże, jest uparta. Myślę, że jej się uda. – stwierdził. Sam zdziwił się, że udało mu się powstrzymać od dodania jakiejś kąśliwej uwagi pod jej adresem. - Too…o której do niej idziemy?
- Za chwilę.
- Ale najpierw coś zjesz. – bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Postaram się. – westchnęła. – Głodziłam się. Nawet jak coś zjadłam to później i tak wymiotowałam. Nie potrafiłam trzymać tego w sobie… - wzdrygnęła się, na samo wspomnienie o tym.
- Ale teraz tak nie będzie. – przytulił ją, by dać jej jakąkolwiek oznakę wsparcia.
- Mam nadzieję. To co jemy? – uśmiechnęła się niechętnie.
- A na co masz ochotę?
- Na nic. Nie jestem głodna…
- Dobra. To chodźmy do niej. Może ona Cię namówi do jedzenia.
- Li zjem, bo wiem, że muszę, ale nie jestem głodna i nie mam na nic ochoty. – przewróciła oczami.
- To co Ci zrobić?
- Może jakieś kanapki, albo jajecznica, naleśniki, kanapki z Nutellą, tosty, gofry z czekoladą… - zaczęła wymieniać jak głupia, choć na chwilę zapominając o tym, że na sam widok jedzenia ją mdli.
- Kanapki z nutellą? Jajecznica? – spytał. Blondynka popatrzyła na niego ze zdziwieniem, a jej oczy powiększyły swoje rozmiary. 
- No… Co chcesz?
- Ale nie razem, bo zwrócę. – jęknęła. – Może bułeczki z nutellą… - zaśmiała się.
- Okej. Coś wykombinuje. – wstał. Wyszedł z pokoju w samych bokserkach, co zdziwiło dziewczynę, ale już po kilku sekundach wrócił do pomieszczenia. Zaśmiał się głośno i wciągnął na siebie spodnie i koszulkę, po czym znów opuścił pokój. Po chwili na białym talerzu leżało już zamówione przez, Dems ‘danie’. – Proszę. – podał jej.
- Dziękuję. – zdziwiona, usiadła na łóżku. Wzięła talerz i powoli zaczęła jeść. Chłopak cały czas przyglądał się jej. – Nie patrz się tak na mnie. – mruknęła, skupiając się na jedzeniu. Dziewczyna i tak jadła niechętnie.
- No dobrze. – odwrócił się.
- Nie przesadzaj! I Ty też coś zjedz… - kiedy brunet się odwrócił Dems wepchnęła mu do ust połówkę bułki. Chłopak zaśmiał się i zaczął jeść razem z blondynką.
- I jak? – zapytał, kiedy zauważył, że zjadła pół niewielkiej bułki.
- Nie mogę już więcej… - blondynka robiła się blada.
- To nie jedz, tylko nie zwracaj. I tak dobrze, że coś zjadłaś. Jestem z Ciebie dumny. – uśmiechnął się. Demi blado odwzajemniła uśmiech.
- Podaj mi wodę. – chłopak szybko wstał i podał jej małą butelkę wody. Dems wypiła całą za jednym razem. Dopiero po chwili dziewczyna poczuła się lepiej, a na jej policzki w końcu wydostał się jakiś kolor.
- To jedziemy? – spytał, widząc, że jego ukochana lepiej wygląda.
- Aż tak Ci się do niej śpieszy? – zdziwiła się.
- Ależ oczywiście! Przecież tak bardzo się za nią stęskniłem! – rzucił ironicznie. – Wiesz, że najchętniej to zostałbym tutaj… - wzruszył ramionami.
- Muszę jeszcze chwilę poleżeć. – dziewczyna oznajmiła i położyła się wygodnie.
Zaczęła delikatnie masować swój obolały brzuch. Liam uśmiechnął się lekko i podszedł do niej, położył się obok niej i również zaczął masować jej brzuch. Dems już po chwili zaczęła czuć się niekomfortowo. Czuła się gruba. Chłopak chciał dobrze, ale wcale jej nie pomógł. Demetria wykrzywiła usta w grymasie i spięła się. Brunet spojrzał na nią. Wiedział, że coś jest nie tak. Wyczuł to, że jego ukochana czuje się źle.
- Dems? Co jest?
- Nic, co ma być… - skłamała wzruszyła ramionami. Chłopak cicho westchnął.
- Ty…Ty się mnie wstydzisz, to nie jest normalne. Demi ja Cię kocham taką, jaką jesteś i nie musisz się mnie bać, czy krępować. Zrozum, że dla mnie jesteś najpiękniejsza.
- Nie potrafię. Źle się czuję, kiedy ktokolwiek mnie dotyka. Nawet jak wczoraj przytulałam Nialla albo Megg…
- Ale Ty nie masz się czego krępować! Jesteś piękna i szczupła. Masz mnie, masz Nialla, masz ją. – oczywiście, nawet w takiej chwili Payne nie zapomniał o tym, żeby nie używać imienia Margaret. Cały on. - My kochamy Cię całą i naprawdę nie masz, czego się wstydzić. 
- Wiem, ale nie wiem…- jęknęła prawie płacząc.
- Demi Ty naprawdę masz z tym problem…ale obiecuję Ci, że będzie lepiej. Uwierz, że jesteś piękna! – zapewniał. Blondynka delikatnie uniosła głowę. Spojrzała na twarz chłopaka. Po chwili po prostu się rozpłakała. - Dems, proszę nie płacz…- chłopak zmarszczył brwi.
- To wszystko jest za trudne. Te wszystkie słowa, które mówisz mi Ty i Megg ani trochę do mnie nie trafiają… To jest straszne…
Liam nie wiedział już, co powinien powiedzieć…jak się zachować?  Demi po prostu mocno się do niego przytuliła. Chłopak szeptał do jej ucha najciszej jak tylko potrafił, próbował ją uspokoić. Jego ręka miarowo gładziła jej długie blond włosy. Demetria dopiero po długiej chwili zaczęła być spokojniejsza. Jej płacz stawał się coraz cichszy. 
- Ty i Megg robicie teraz za psychologów. – odezwała się po chwili z lekkim uśmiechem na ustach.
- Ale ja jestem lepszy.- Li uśmiechnął się dumnie.
- Ty jesteś najlepszy. – uśmiechnęła się szeroko i pocałowała go swoimi mokrymi od łez ustami.
- Będzie dobrze. Kocham Cię i nie płacz już…
- Okej…jedźmy już, dobrze? – usiadła. Chłopak tylko pokiwał głową i wstał.
Dems niemal od razu wyciągnęła najluźniejsze ciuchy, jakie tylko ze sobą zabrała i zamknęła się w łazience. Przebrała się w nie, nie zostawiając nawet najmniejszego skrawka ciała, które nie byłoby zakryte. Liam coraz bardziej martwił się o swoją narzeczoną. Nie mógł doczekać się chwili, w której Megg zacznie z nią swoją rozmowę. Po prostu już nie mógł patrzeć na to jak blondynka męczy się sama ze sobą.
Już po niecałej godzinie dotarli do domu Megg. Oczywiście Payne powitał brunetkę jedynie, spojrzeniem pełnym pogardy. To zadziwiające, że nawet w tak poważnej sytuacji nie potrafił schować resztek, swojej wybujałej duszy do kieszeni i uszanować to, że panna Richards starała się pomóc jego ukochanej. Jednak Margaret zbytnio nie przejęła się zachowaniem Liama, ponieważ sama wcale nie było lepsza… Po prostu zignorowała go. Nawet nie raczyła rzucić okiem w jego stronę.
Kiedy przyjaciółki znalazły się w sypiali Megg, sam na sam, obie nie wiedziały, od czego zacząć rozmowę. Usiadły na łóżku i tylko niepewnie na siebie patrzyły. Pierwsza zdecydowała odezwać się Dems.
- Jak się czujesz? – zapytała z troską.
- Ja…dobrze…trochę. Często robi mi się słabo, ale jakoś to przeżyję. A Ty? Jak się czujesz?
- Nie możesz tego ignorować. Musisz iść do lekarza…
- Nic mi nie będzie. To tylko takie osłabienie. – Margaret szybko wymusiła uśmiech.
- A później co? Zaczniesz mdleć? Niall o tym wie?
- Wie…to znaczy nie wie, ale Alex wie. – przyznała z trudem, spuszczając głowę.
- On też ma wiedzieć. – powiedziała stanowczo Demi.
- Powiem mu. Jakoś tak nie miałam na to czasu…
- Kiedy stąd wyjdę masz mu powiedzieć, zrozumiano? – westchnęła, na co Megg tylko skinęła głową. -  A ja…ja się czuję…sama nie wiem. Tak jakoś nijako.
- Do rzeczy, Demi… - zniecierpliwiła się brunetka, słysząc wahania przyjaciółki.
- Zjadłam rano śniadanie, ale od razu zrobiło mi się niedobrze…
- Piłaś wodę?
- Tak. Jak zawsze. – odrzekła krótko.
- Wiesz, że to nie jest normalne.
- Wiem. Zaczął mnie boleć brzuch. Położyłam się i zaczęłam go masować. Li położył się obok mnie i pomógł mi. Zaczęłam się czuć niekomfortowo. Wierciłam się, więc przestał. – przyznała. -Wczoraj kąpałam się sama i przebrałam dopiero, kiedy wyszedł z pokoju.
- Boże, Demi. Znów zaczyna się tak samo. Wstydzisz się swojego ciała, ale nie masz czego. Jesteś szczupła, naprawdę bardzo ładna i nie masz czego się wstydzić! A zwłaszcza przed Nim… On Cię kocha. Demi Ty nie zmieniłaś się odkąd się poznaliście, a on się zakochał w Tobie takiej, jaka jesteś. – powiedziała Megg tonem, który wyraźnie wskazywał na to, że bardzo współczuła przyjaciółce.
- Ale ja nie czuję się taka jaka byłam kiedyś. Przestałam się pilnować i znów się zaczęło. – szepnęła nawet nie patrząc w stronę zmarnowanej bruntki.
- Demi, proszę, obiecaj mi, że będziesz się pilnować. Przecież tak długo Ci się to udawało.
- Staram się… - jęknęła.
Megg, widząc, że w oczach jej przyjaciółki gromadzą się łzy, od razu przyciągnęła ją do siebie i mocno przytuliła. Demetria w ramionach panny Richards poczuła się na tyle pewnie, że już nie hamowała łez w żadnej sposób.
- Kochanie nie płacz. Musisz być silna…
- Wiem, ale to jest tak cholernie trudne… - wyjąkała przez płacz.
- Rozumiem, rozumiem… - uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco.
- Wiesz, że czasem nawet źle się czuję jak mnie przytula? Albo jak na mnie patrzy…
- To jest chore! Ty jesteś piękna! Zawsze byłaś szczuplejsza ode mnie, a jakoś ja nigdy się nie wstydziłam. Demi naprawdę uwierz mi, że nie masz się czego wstydzić…
- Myślisz, że nie próbuję? – zaczęła płakać jeszcze bardziej.
- Już dobrze, dobrze. Ale zrozum, że nie chcę żebyś znów doprowadziła się do takiego stanu jak kiedyś. Wtedy zareagowałam za późno…
- Ja też tego nie chcę… - westchnęła blondynka.
Po chwili Margaret zaproponowała Dems, by ta coś zjadła. Blondynka niechętnie się zgodziła. Wiedziała, że panna Richards nie odpuści i będzie nalegać dopóty, dopóki Demetria nie przełknie, chociaż kilku kęsów kanapki. Harrison postanowiła, że zamówi pizzę. W końcu jeden kawałek, aż tak bardzo nie tuszy, prawda
– Pizza zaraz będzie. – powiedziała blondynka wchodząc do pokoju. Zamknęła drzwi i położyła się obok siedzącej Megg.
- Fajnie…- uśmiechnęła się zaskoczona, po czym odłożyła telefon na bok stolik nocny. Ewidentnie przestraszyła się Dems, która wyjątkowo szybko wróciła.
- Co tam robiłaś? – spytała, układając się wygodnie.
- A nic. Tak się bawiłam. – wzruszyła ramionami.
- Tak bardzo chcę, żebyście, chociaż trochę się polubili… - powiedziała blondynka po chwili ciszy. W końcu przełamała się, by zacząć temat, który męczył ją od dawna.
- Dems, próbowałam, ale on za każdym razem jest dla mnie nie miły. Nie potrafię lubić osoby, która mnie i nie lubi…i nie akceptuje. – westchnęła. Megg wcale nie miała ochoty na rozmowy o tym.
- Rozmawiałam z nim i powiedział, że spróbuje, chociaż trochę Cię polubić, jeśli mi pomożesz…
- Widzisz! Coś za coś. On nie chce mnie zrozumieć…poznać. Tylko polubić „za pomoc”. – spuściła głowę.
- Ja nie mogę nic z tym zrobić. – westchnęła i usiadła, przybliżając się do brunetki, którą już po chwili mocno do siebie przytuliła.
- Ja nic takiego mu nie zrobiłam, a on mnie nienawidzi, a wiesz, że jak ktoś mnie nie lubi, to ja nie lubię go jeszcze bardziej… - stwierdziła Megg z lekkim rozbawieniem.
- Wiesz co powiedział? Że przyjdzie tu ze mną, jeśli nie będzie musiał Cię widzieć i odzywać się do Ciebie. Zróbmy mu na złość i chodźmy do salonu. – uśmiechnęła się Dems.
- Nie. – odpowiedziała szybko Margaret. 
- Czemu? – na jej twarzy widoczne było zdziwienie z nutką irytacji.
- Nie chcę na niego patrzeć…
- To będziesz patrzeć na mnie i Nialla.
- Ale on i tak tam będzie… - wciąż twardo trzymała przy  swoim.
- Staraj się go ignorować. Chcę, żebyście, chociaż znosili to, że siedzicie w jednym pokoju…
-  Ale ja nie potrafię. On mnie denerwuje nawet jak o nim słyszę… - mówiła całkiem poważnie.
- Tak, wiem.
- Błagam, nie karz mi tam iść… - szepnęła zrezygnowana.
- No dobrze…- westchnęła. Megg lekko się uśmiechnęła. – A może jednak? – zapytała po chwili.
- Demi, czy jeśli tam pójdę nie będę musiała z nim rozmawiać?
- Nie będziesz musiała nic robić. Możesz zamknąć oczy i się do mnie przytulić.
- No dobra. – westchnęła i niechętnie wstała. Już po chwili zmierzały w stronę salony, w którym przebywali chłopcy.
- Będzie dobrze…- blondynka odezwała się, gdy schodziły po schodach.
- Coś mi się nie chce w to wierzyć… - mruknęła, kiedy weszła do salonu. Nie patrzyła na Liama, nie odzywała się. Obie usiadły na kanapie. Megg odwróciła się plecami do Liama i przytuliła do Dems. Wlepiła swój wzrok w podłogę i twardo trwała w tej pozycji, co spotkało się ze zdziwionym spojrzeniem jej ukochanego.
- Uśmiech…- blondynka wyszeptała jej do ucha z uśmiechem. Megg nie wykonała polecenia. Czuła się dziwnie, bo wiedziała, że Liam tam jest. Dems po chwili cicho się zaśmiała. Brunetka podniosła wzrok z podłogi i popatrzyła na nią ze zdziwieniem.
- No, co?
- Z czego się śmiałaś? – mówiła tak cicho jakby nie chciała, żeby Payne to usłyszał.
- Nie wolno mi się śmiać? Nie będziemy siedzieć w ciszy…- cały czas się uśmiechała. – Niall, Ty dużo jesz, prawda? – zwróciła się do blondyna, kiedy zorientowała się, że nie uzyska od zielonookiej żadnej odpowiedzi.
- No tak. Dużo. – uśmiechnął się dumnie.
- To może zrobimy sobie jutro dzień jedzenia? Tak we dwójkę?
- Emm, taa…- był zdziwiony. – To wspaniały pomysł!
- Na pewno będziesz zadowolony z jedzenia! – cały czas się uśmiechała.
- Oczywiście. Zawsze jestem zadowolony.
Demi zdziwiła się. Myślała, że gdy zacznie mówić o jedzeniu to Megg i Liam będą zdziwieni, lecz oboje siedzieli w bezruchu, Jakby byli zakęci. Nawet patrzyli w to samo miejsce na podłodze.
- Megg… - zwróciła się do brunetki.
- Taa? – wyrwała się z za zamyśleń
- Nie myśl tyle, bo Ci się mózg zagotuje… - uśmiechnęła się. Megg leniwie odwzajemniła uśmiech. – Nareszcie!
- Co? – zdziwiła się, a uśmiech od razu opuścił jej twarz.
- Uśmiechnęłaś się.
Brunetka uśmiechnęła się ponownie, co znów spotkało się z dumą Demetrii.
- Ślicznie…- Dems uśmiechała się coraz szerzej.
- No chyba nie. – zaśmiała się.
- No chyba tak, nie Niall? – popatrzyła na blondyna, który był zapatrzony w Megg.
- Oczywiście, że ślicznie…
- Widzisz!- Dems ponownie zwróciła się do brunetki.
- Nie.
- Przyniesie ktoś lusterko? – rozejrzała się po salonie.
- Nie! Ja nie patrzę w lustro! Nie chcę!
- To chodź popatrzymy razem. – uśmiechnęła się szeroko.
- Nie. – spuściła głowę. Dems pocałowała ją w czubek głowy i potarła jej ramię.
- Moja mała Megg… - Brunetka uśmiechnęła się blado. – Idziemy na górę? – wyszeptała jej do ucha.
- Chciałaś siedzieć tutaj…
- Ale Ty nie chcesz i nie będę Cię zmuszać. Pogadamy ooo... takie tam… - cicho się zaśmiała.
- Takie tam?
- Takie tam. – zaczęła poruszać brwiami, co wywołało u Megg cichy chichot. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Idę otworzyć. – Megg powoli zwlekła się z kanapy. Zapłaciła za pizzę i wróciła do salonu. Dems od razu wstała na jej widok. ‘Zbadała’ pizzę wzrokiem i wzięła jedną.
- Chodź. – złapała pannę Richards za rękę i udała się do jej pokoju.  Obie wygodnie usadowiły się wygodnie na łóżku i zaczęły jeść. Megg nadal była zamyślona. – O czym tak myślisz?
- A, o niczym…- uśmiechnęła się, wyrwana z zamyśleń.
- Mów…
- O wszystkim.
- Jaśniej.
- O Tobie, o mnie, o mnie i Niallu… o Liamie.
- Rozumiem… I co wymyśliłaś?
- Nic. On mnie nie lubi. Ja jego też. Tego nie da się zmienić. – wzruszyła bezradnie ramionami.
- Wy próbujecie pomóc mi, ja pomogę Wam.
- Wątpię w to…
- Będę próbować.
Megg uśmiechnęła się blado. Dems nie wiedziała już co powiedzieć. Niespodziewanie, brunetka uśmiechnęła się do niej i mocno ją przytuliła.
- Jak ja lubię, kiedy się do mnie przytulasz. – odwzajemniła uścisk z uśmiechem.
- Wiesz… musimy się trzymać razem i nigdy się nie poddawać!
- Wiem. Czuję się jak Twoja starsza siostra. – oparła brodę o jej głowę.
- Bo nią jesteś. – cały czas się uśmiechała.
- A Ty moją młodszą… Chociaż jesteś ode mnie starsza.
- Ale Ty jesteś ode mnie rozsądniejsza. – zaśmiała się Margaret. – I spokojniejsza. I w ogóle się od siebie różnimy.
- I może, dlatego się przyjaźnimy.
- Przeciwieństwa się przeciągają. – stwierdziła Megg. Dems niemal od razu zabrała się za konsumowanie pizzy, która aż prosiła o zjedzenie jej.
- Jedz. Smacznego Kochanie. – cmoknęła ją w policzek. – Ja zaraz wracam. Idę do toalety. – wstała i wyszła z pokoju. Dems uśmiechnęła się szeroko i jadła dalej. Zdziwiło ją to, że Margaret tak nagle wyszła. Po chwili do pokoju wszedł uśmiechnięty blondyn. 
- Co tam? – Dems powiedziała z pizzą w ustach.
- Nic. – zaśmiał się. – Smacznego.
- Dzięki. – również się zaśmiała.
- Gdzie Megg? – usiadł obok niej na łóżku.
- W łazience.
- Ah. To em…jak z tym dniem jedzenia?
- Myślę, że dobrym pomysłem byłoby zrobić to jutro, hmm? – spytała blondynka, na co Horan uśmiechnął się radośnie i skinął głową. – O ósmej? Dziewiątej?
- O której tylko chcesz.
- Dobrze. – uśmiechnęła się.
- Zobaczymy, kto więcej zje! – zaśmiał się blondyn.
Po chwili ich rozmowa została przerwana, gdyż do pomieszczenia weszła zdziwiona widokiem swojego ukochanego, Megg.
- Co tam kochanie? – uśmiechnął się szeroko.
- Nic. Dlaczego nie siedzisz…- przewróciła oczami. – Z nim?
- Bo omawialiśmy nasz jutrzejszy dzień jedzenia…
- Ah okej. To ja się nie wtrącam. – uśmiechnęła się. – Jutro znajdę sobie wspaniałe zajęcie…
- Jakie? – zapytała z uśmiechem Dems.
- Tajemnica…
- No dobra, dobra…- wróciła do pizzy. Niall zaśmiał się. Pocałował Megg w policzek i wyszedł z pokoju.
                                                                 *wieczorem, hotel*
Dems niemal od razu, gdy przekroczyła próg ich hotelowego pokoju udała się do łazienki. Za ten czas Liam odpoczął trochę, lecz niecierpliwił się. Dziewczyna bardzo długo nie wychodziła z łazienki, nawet nie reagowała, kiedy Liam spokojnie pukał do drzwi ze środka nie dochodził żaden dźwięk. Tak, jakby nikogo tam nie było. W końcu chłopak nie wytrzymał i po prostu wszedł do środka. Zastał swoją dziewczynę, poprawka-narzeczoną, stojącą przed lustrem. Blondynka z obrzydzeniem patrzyła na swoje ciało. Chłopak westchnął głośno
- Demi, po co? – westchnął.
- Nie wiem. – również westchnęła.
- No to w takim razie ubieraj się… - poprosił z trudem.
- Jeszcze się nie wykąpałam. – rzuciła wzruszając ramionami.
- To nie stój tak przed lustrem. Demi, bo zaraz je rozbiję. – zagroził.
- Ale ja muszę…
- Nic nie musisz! Ile razy mam Ci to powtarzać?
- No, ale popatrz! – machnęła ręką, wskazując na swoje odbicie w lustrze.
- Co? – podszedł do niej, spoglądając w nie.
- Jak ja wyglądam…
- Wyglądasz pięknie!
- Wcale nie.
- Tak! I nie dyskutuj już ze mną o tym!
- Tak. Patrz na moje nogi, uda, ramiona, brzuch, twarz…
- Są idealne! Nie ma w nich nic brzydkiego!
- Są grube…
- Ty masz chyba coś z oczami… nie są grube. Demi Ty się wpędziłaś w jakąś chorobę. One są takie same jak rok temu, czy dwa lata temu. Są cięgle takie same.
- Wcale nie…
- Idź się wykąp i już nie patrz w to lustro. Jutro je stąd zdejmę… - stwierdził przyglądając się temu, w jaki sposób zostało tam zawieszone.
- Jestem gruba. Przytyłam. Od małego miałam problemy z wagą i teraz znów… Myślisz, że dlaczego nigdy nie widziałeś zdjęć z czasów, kiedy byłam mała?
- Ty nie przytyłaś! Tobie się tak wydaje, Demi!
- Boże, co ja gadam… - schowała twarz w dłonie.
- Ty masz naprawdę wielki problem…
- Wiem to, nie musisz mi tego przypominać. – warknęła.
- To przestań się nad sobą użalać! Weź się w garść i spróbuj zapomnieć…
- Mam przestać na siebie patrzeć?!
- Tak…Jesteś piękna, a jak patrzysz w lustro to widzisz wszystko, co najgorsze, ale w Tobie nie ma nic, co jest złe.
Dems spojrzała na niego w lustrze, po czym wyszła z łazienki. W bieliźnie położyła się na łóżku przykrywając się kołdrą. Liam od razu ruszył za nią.
- Demi… - zaczął niepewnie.
Dziewczyna zamknęła oczy i po uszy otuliła się kołdrą.
- Demi! – podniósł głos i usiadł obok niej. Popatrzyła na niego niechętnie. – Demi, to co robisz mnie boli…to jak się zachowujesz. Teraz jesteś taka przybita. Jest tak za każdym razem, kiedy patrzysz w lustro. Gdy w niczym się nie przeglądasz jesteś wesoła. I właśnie taką chciałbym Cie widzieć. Jesteś piękna!
Blondynka spuściła wzrok. Po chwili mocno przytuliła go, cicho płacząc.
- Nie płacz… - objął ją mocno. Dems zdziwiła się, bo nie czuła się niekomfortowo, kiedy dotykał jej ciała, wręcz przeciwnie przytuliła się do niego mocniej. Liam uśmiechnął się. Cieszył się, że Demi trochę się uspokoiła.
- Kocham Cię. Kocham wszystko, co dla mnie robisz… - szeptała. 
- Też Cię kocham, Skarbie… - pogładził jej plecy. Pocałowała go delikatnie w policzek, po chwili poczuła jak chłopak przytula ją mocniej. Razem zaczęli spokojnie zasypiać.

***

Witajcie. Na początku chciałyśmy Was przeprosić za to, że rozdział jest dodany tak późno. Ale dzisiaj, czyli wtedy kiedy ma być. Miałyśmy po prostu dość ciężki dzień, sporo spraw na głowie, związanych ze szkołą i nie tylko.

No ale przejdźmy do tego po co tu jesteśmy... Rozdział.
Co o nim myślicie?
Wiemy, nie jest idealny.
Za niedługo zmienimy nieco styl pisania, długość rozdziałów, ilość sytuacji i dialogów... Mamy nadzieję, że będzie to zmiana na lepsze.
Bardzo małymi kroczkami zbliżamy się do 3/4 treści tej historii. :)

Dziś niestety bez pytań, bo nie mamy na to czasu.

                                                     Do następnego,
                                                                                     Wasze Dems i Megg. 

15 komentarzy:

  1. Jejku jest idealny:-) Boję się nadal o Demi...pogarsza się jej...a to nie jest dobre, przeciwnie:-( Podziwiam Liam'a za to, jak wytrzymuje całą tą sytuację . Mam nadzieję, że już niedługo wszystko się ułoży;))
    Pozdrawim i życzę weny @Best_faan_ever

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest CUDOWNY !!!!
    Boję się o Dems. Ona musi z tego wyjść!
    Dobrze, że Megg chce jej pomóc. Tylko czemu Liam nie lubi Megg? Przecież nic mu nie zrobiła. Może boi się, że odbierze mu Demi hmmm... nie wiem xd
    Ten dzień jedzenia jest baardzo dobrym pomysłem. Sama musze kiedyś sobie taki zrobić :D
    Weny Wam życzę i do nn :**


    Wasza Największa Fanka Tosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubila tego imagina ale za bardzo skupilas sie na Demi i Liamie ://
    szczerze to nie ibteresuje mnie ci sie dzieje z Demi i Li ;-;
    Wg nie ma nic o Megg i NiaLlu :/ czy o Harrym :/
    Oczywiscie dalej bede czytac alee prosze cie zmien to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze: To nie imagin tylko opowiadanie.
      Po drugie: Piszą je dwie osoby-Dagmara i Gosia.
      Po trzecie: Raz jest Megg, raz jest Demi. Tak już ma być. Kiedy zaczynałyśmy pisać, miałyśmy już plan na całe opowiadanie i raczej nie będziemy niczego zmieniać. Będzie tak jak ma być, a z Megg i Harrym będzie jeszcze zamieszanie. Nie martwcie się.
      Megg i Demi są głównymi bohaterkami, a więc musi być coś o życiu każdej. Teraz akurat skupiłyśmy się na Dems. Za chwilę będzie coś innego i tak dalej...
      Nie możemy ignorować jednej z głównych bohaterek.
      Pozdrawiam, Dems. :)

      Usuń
    2. nie obchodzi mnie kto pisze czy to imagin czy opowiadanie tylko pisze jak jest rozdzialy za ciagle o Demi a mbie i wiekszisc osob chuj obchodzi :-: nie licze ze cos zmienicie daje tylko wam do nyslenia :)) bo po konentarzach tez widac ze spadla czytalnosc i wg :)) wiec sie zastanowcie

      Usuń
    3. + lol i nie mosisx sie wywyzszac z tym po pierwsze po drugie lol -.- tyljo ze na poczatku poczatkowe rozdzialy byly jakos dobrze pisane i byla Megg i Demi a teraz caly czas to samo
      #SorryNotSorry

      Usuń
    4. Drogi Anonimie...
      Spróbuj też nas zrozumieć. Jest to trochę irytujące kiedy piszemy opowiadanie we dwie, a ktoś uważa, że pisze je jedna z nas.
      I w ogóle... Nie denerwujcie się tak, bo zmarszczek dostaniecie.

      Wiemy, że spadła ilość czytelników, jesteśmy tego świadome. Jak już napisałyśmy w notce pod rozdziałem (której i tak pewnie prawie nikt nie czyta) : "Wiemy, nie jest idealny. Za niedługo zmienimy nieco styl pisania, długość rozdziałów, ilość sytuacji i dialogów... Mamy nadzieję, że będzie to zmiana na lepsze."
      Po zakończeniu pisania tego opowiadania mam zamiar przysiąść nad nim i go nieco poprawić. Niestety miałyśmy przez okres czasu prowadzenia tego bloga kilka sytuacji, które zmieniły nasze życie i nie zawsze był czas na to, żeby siedzieć przy komputerze i poprawiać wszystkie błędy w rozdziałach.
      Ja wiem, że nie piszemy idealnie, ale to jest nasza historia, nasz wybór.
      Mam nadzieję, że postawisz się również na naszym miejscu.
      Te sytuacje z Demi to tak naprawdę cisza przed burzą, bo za niedługo Megg i cała reszta wcale nie będą tacy szczęśliwi, a problem Harrison z głodzeniem się będzie kroplą w morzu.
      Harry czuwa.

      Skoro sytuacje Dems 'chuj Cię obchodzą' to wróć za kilka rozdziałów.
      Są osoby, którym nie przeszkadza to, że aktualnie skupiamy się na Demi.

      Nad czym mamy się zastanawiać? Przecież my dobrze wiemy, że to opowiadanie nie jest wystarczająco dobre, żeby zaspokoić Twoje wymagania.
      Piszemy tak jak piszemy. Jednym się podoba, drugim nie. Nie da się zadowolić wszystkich wokół. :)

      Jeśli masz jeszcze jakieś zastrzeżenia lub cenne rady, to napisz do mnie na gg. Z chęcią z Tobą podyskutuję.

      Usuń
    5. Komentarze są po o żeby dawać swoje opinie tak ?
      To właśnie je daje a w sumie to jakby macie problem o to ze to napisalam. Bardziej chodzilo mi o to ze kiedys nie moglam sie doczekac nastepnego rozdziali a teraz tylko patrze widze ze z Dami i mysle o boze xD spokojnie ta sytuacje mozna by bylo naisac w ktotszej historii jakby dobra nie wazne moj komentarz i tak nib nie zmieni u was wiec sobie odpuszcze xx +czytam zawsze notatki pod rozdzialem ;)
      czytam tylko dla tego ze jestem ciekawa historii a nie tego jak piszwcie

      Usuń
  4. Zgadzam sie z tym anonimem xdxd
    Ale rozdzial super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy okazji zapraszam do mnie : http://zakreceniwsobie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny! Czekam na next x

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest moc.! <3

    Zaczynam się bać o Demi.!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe.Macie fajny styl pisania, świetnie wczuwacie się w rolę bohaterów.
    Weny, dużo weny!
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba trzy razy zabierałam się, żeby napisać dla Was komentarz ;___;
    Przepraszam ♥
    Wiem, znowu to robię, ale nie moja wina, że muszę. Wstyd mi, no. Obiecałam, że każdy rozdział będę już komentować i nic mi nie wyszło, trudno.
    Przepraszam.
    Co do rozdziału i w ogóle.
    Wow.
    Nie spodziewałam się tego, a tu proszę. Demi znowu ma problemy, jest przerażona tym, co robi. W sumie to to jest nawet ciekawe xd Ale ja wiem, że Megg z Li'im jej pomogą ;)
    Strasznie podoba mi się go, że oni się nie lubią. Nie wiem, co ja w tym takiego widzę, ale no fajne to jest, haha. Najlepsze było, jak musieli siedzieć razem w pokoju xd I jeszcze jak Liam nie wymawia jej imienia, no po prostu nie mogę. Aż tak jej nienawidzi?
    Tu zgodzę się z Megg, nie mam pojęcia dlaczego.
    Jeszcze raz przepraszam. Następny skomentuję, haha.
    Życzę Wam dużo, dużo, duuużo weny i WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA DZIECKA! XD
    Tak, cieszmy się! Hahaha ;)
    Okej, kończę. Do następnego rozdziału, kochane ♥
    Ily x

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słuchajcie tego anonima :D skoro są dwie bohaterki to chyba logiczne że nie mogą ciągle pisać o jednej xd oj jak wam się coś nie podoba to czytajcie sobie coś innego gdzie jest jedna bohaterka xd a co do rozdziału to świetny ps: dziewczyny ia tak się starają piszą na prawdę długie i niesamowite rozdiały a wy jeszcze je tutaj krytykujecie nie może być zawsze coś co budzi wielkie napięcie bo np w niektórych odcinkach też tak nie jest xd no własnie tak chciałam powiedzieć xd pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń